HERE ON EARTH – 2022 – Nic nam się nie należy

Here on Earth - Nic nam się nie należy

1. Samotni
2. Ultrakrepidarianizm
3. Drzewo i kwiat
4. Godni
5. Dopóki jeszcze
6. Wdzięczni
7. List (feat. Weronika Skalska)
8. Trzeba odejść
9. Obłok Oorta

Rok wydania: 2022
Wydawca: Here On Earth
https://hereonearth.pl/


Nie ukrywam, że najnowsza płyta katowiczan, to jedna z bardziej oczekiwanych (pewnie nie tylko przeze mnie) rodzimych, muzycznych premier. Powód? Zapowiedź zespołu, o istotnych zmianach, w porównaniu do dwóch poprzednich albumów. Tym razem materiał w całości zaśpiewany miał być w ojczystym języku. Fani formacji oczywiście mają  już pewne wyobrażenie, jak może to zabrzmieć, dzięki wydanemu jedynie na singlu, utworowi „K.A.T.E”, robiącemu furorę nie tylko w sieci, za sprawą świetnego klipu, ale również podczas ich koncertów. Taką próbką, budzącą apetyt na całość, był również wybrany na singiel zapowiadający płytę utwór „Drzewo i kwiat”, I oto jest! 9 nowych kompozycji zagranych przez zespół i wyśpiewanych przez Krzysztofa Wróbla w języku polskim.

Wokal, nie jest jedyną zmianą, jaką daje się odczuć słuchając nowej muzyki. Wiemy, że od dłuższego już czasu, odkąd pokład opuścił Bartłomiej Niestrój, zespół funkcjonuje z jednym gitarzystą – Piotrkiem Kraskiem. Przestrzeń tą w większym stopniu wypełniły klawisze, które oczywiści zawsze były obecne. Tym razem partie instrumentów klawiszowych Dawida Czekirdy, zostało zdecydowanie bardziej uwypuklone. Daje to niewątpliwie nową jakość, sprawiając, że zespół nie stoi w miejscu, a poszukuje nowych rozwiązań muzycznych. Prawdziwy constans wpływający na muzyczną jakość, to oczywiście solidna sekcja rytmiczna – zgrany tandem: Przemek Nowakowski (bas) i Krzysztof Cudny (perkusja).

Nowa muzyka nie  ma już pewnej surowości i Tool-owej mocy jedynki („In Elipsis” – 2016r.), kontrastującej z wrażliwością Katatonii  i Anathemy , jeszcze bardziej słyszalnej na kolejnej płycie („Thallium” – 2018r.). Oczywiście wpływy tych zespołów pojawiają się i tutaj, ale w mniejszym stopniu. Słychać natomiast kolejne inspiracje – pewne ciągotki w stronę djentowej estetyki. Słychać to chociażby w dynamicznej, kompozycji „Samotni”, otwierającej album, albo w  singlowym, wspomnianym wcześniej „Drzewo i kwiat”. Djentowy sznyt ma również kompozycja „Godni”. Jeżeli chodzi całość, więcej jest na albumie wrażliwości niż żywiołowości. Przeważają bowiem  bardziej liryczne fragmenty takie jak: „Ultrakrepidarianizm”, „Dopóki jeszcze”, „ Wdzięczni”, a zwłaszcza „Trzeba odejść” , czy „Obłok Oorta”. Choć tak naprawdę, liryzm ten bardzo często przeplata się bardzo naturalnie, z metalową mocą.  Jeżeli ktoś tęskni za wyraźniejszymi wpływami Anathemy, , to chyba najbardziej słychać je w kompozycji „List”, wyśpiewanej przez Krzyśka Wróbla, w pięknym duecie z Weroniką Skalską.

Trzeba przyznać, że wokalizy Krzyska Wróbla, w naszym szeleszczącym języku, przekonują nie mniej, niż w języku angielskim. W takiej konwencji, w jakiej obraca się muzyka zespołu, polskojęzyczny wokal, nie zdarza się nader często, warto więc było spróbować. I dobrze się stało, że zespół zrobił to w całości, nie decydując się na przeplatanie tekstów angielskich z polskimi, co przeważnie  odbija się na spójności albumu.

Zamykająca płytę kompozycja „Obłok Oorta”, ma bardzo jesienny klimat. Mam nadzieję, że tegoroczna jesień będzie wyjątkowo gorąca, a to za sprawą koncernów promujących album „Nic nam się nie należy”. Najnowsza muzyka zespołu posiada bez wątpienia koncertowy potencjał, wiec na przekór tytułowi, coś nam się chyba jednak należy? 😉

8,5/10

Marek Toma

1 thought on “HERE ON EARTH – 2022 – Nic nam się nie należy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.