CD1
1. Watcher Of The Skies (8.59)
2. Fiding The Colossus (3.32)
3. Firth Of Fifth (9.32)
4. Battlelines (6.42)
5. Camino Royale (9.05)
6. The Court Of The Crimson King (7.39)
7. Horizons (1.53)
8. Walking Away From Rainbows (3.46)
9. Heat Of The Moment (4.06)
10. In That Quiet Earth (4.02)
11. Vampyre With A Healthy Appetite (7.26)
12. I Talk To The Wind (5.27)
CD2
13. Shadow Of The Hierophant (7.14)
14. Los Endos (6.54)
15. Acoustic Medley (2.29)
16. The Steppes (6.47)
17. I Know What I Like (5.51)
18. Firewall (studio track) (4.40)
19. The Dealer (studio track) (4.21)
Rok Wydania: 1998
Wydawca: Inside Out
Nie jestem wielkim zwolennikiem wydawnictw koncertowych, i szczerze
powiedziawszy rzadko mi się zdarza kupowanie takowych płyt, rzadko nie
znaczy jednak nigdy.
Istnieje jedna koncertowa pozycja, którą wyjątkowo cenię: koncert Steva Hacketta – „The Tokio Tapes” z 1996 roku.
Dlaczego właśnie ten koncert jest taki szczególny? Osobowości muzyczne
które towarzyszyły Hackettowi 16 i 17 grudnia 1996 roku w Tokio
sprawiły, że wydarzenie to urasta do rangi historycznej. Hackettowi na
jednej scenie obok siebie, udało się bowiem zgromadzić: Johna Wettona,
Iana Mc. Donalda, Chestera Tompsona oraz Juliana Colbecka. Chyba nikomu
uważającemu się za fana muzyki rockowej nie trzeba przedstawiać tych
osobowości? Zebranie w jednym miejscu ludzi którzy mieli ogromny wpływ
na kształtowanie się muzycznych dzieł takich zespołów jak Genesis, King
Crimson, UK czy Asia, to nie lada wyczyn. Skład personalny skupiony
wokół „hackettowej” gitary sprawił, że wyjątkowy był również repertuar
tegoż koncertu, składający się w dużej części z klasyków wcześniej
wymienionych przeze mnie rockowych ikon.
Zamieszczona na dwóch srebrnych krążkach, zawierająca ponad 110 minut
porcja muzyki naszpikowana jest muzycznymi rarytasami, jak bakaliowe
ciasto. Wiele rodzynek pochodzi z genesisowego repertuaru: „Watcher of
The Skies”, „Firth,of Fitrh”, „In That Quiet Earth”, „Los Endos” czy „I
Know What I Like”. Te „genesisowe” klasyki, wykonane wokalnie przez
Wettona nabrały tutaj zupełnie innego wymiaru. Koncert ten posiada
również inne rarytasy, szczególnie dwa z nich budzą u mnie wyjątkowe
reakcje: „The Courts In The Crimson King”, i „I Talk To The Wind”
wywodzące się z „królewskiego, karmazynowego dworu”. Mamy również
„wettonowski” klejnocik w postaci „Battelleines” oraz „Heart of The
Moment” z repertuaru Asii. Jak widać nie można nie lubić tej płyty.
Nie można też wyciągać pochopnych wniosków, że jest to jedynie
progresywny koncert życzeń, bo oprócz wymienionych klasyków nie mogło
rzecz jasna zabraknąć kompozycji samego mistrza. Możemy więc usłyszeć m
in. przepiękną kompozycję „Shadow of The Hierophant” wywodzącą się z
pierwszej solowej płyty Hacketta, tej która ujrzała światło dzienne się w
1975 roku, kiedy to Hackett był jeszcze członkiem „genesisowego”
bractwa. Mamy jazzujące „Camino Royale” z „Highly Strung” czy „The
Steppes” z „Defectora”, akustyczną, przepiękną wersję „Horizons” z „Bay
Of Kings”, czy równie urzekającą „Walking of Rainbows” z „Guitar Noir”
Mało tego: na zakończenie dostajemy w prezencie dwa nowo powstałe
(wówczas) utwory studyjne: „Firewall” oraz „The Dealer”, które może nie
powalają na kolana ale stanowią przyjemny dodatek do koncertowego dania.
Dzięki tej dźwiękowej rejestracji japońskiego wydarzenia, możemy chociaż
w namiastce odczuć na własnej skórze doznań, jakie powodują dźwięki
tego koncertu marzeń.
Marzenia jednak się spełniają bo już tylko dni, które szybciutko można
przeliczyć na godziny dzielą nas od koncertu artysty który będzie miał
miejsce w naszym kraju, oczywiście nie zobaczymy go w tak doborowym
towarzystwie, jednak w tym przypadku najważniejszy jest właśnie mistrz
ceremonii i jego gitara.
9/10
Marek Toma




















































