01.Nieba ci przychylę
02.Jąkała
03.Nie mów nie
04.Bez słów
05.Dokąd iść dziś chcę
06.Dziewcze – protest song
07.Nie widząc świata
08.Czy to prawda
09.Jeszcze dziś
10.Piwa anioł stróż
11.Miasto
12.Rzeka
Rok wydania: 2024
Wydawca: Konmet
Kolejną grupą, która pragnie zaistnieć na polskiej scenie blues-rockowej jest wrocławski Gustaff Electric. Formacja pod obecną nazwą udziela się od niedawna. Przedtem funkcjonowali jako Gustaff Elektryczna Manufaktura. Debiutowali w roku 2019 roku mini albumem, który przyniósł im umiarkowane uznanie w środowisku. Wymiernym efektem powyższej sytuacji było osiągnięcie szóstego miejsca w plebiscycie kwartalnika „Twój Blues” w kategorii „odkrycie roku”. Na początek dobre i to. W międzyczasie skład zespołu uległ nieznacznej modyfikacji. Nazwa zresztą też. W końcu rok 2024 przyniósł pełnowymiarowe wydawnictwo płytowe. Nosi tytuł „Rzeka”
Chociaż sam twór Gustaff Electric historię ma krótką, tworzący go artyści mogą pochwalić się całkiem sporym stażem. Lider – gitarzysta i wokalista Łukasz „Gustaw” Hęćka – muzykuje od wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Ma za sobą staż w formacji Blues Menu. Z kolei basista Bogdan Tymoszuk przewinął się przez skład zasłużonej dla polskiego rocka wrocławskiej grupy Nurt. Perkusista Jacek „Stone Face” Józefowiak grał wcześniej w Outsider i Blues Menu. Z nieco innej bajki wywodzi się natomiast klawiszowiec Marcin „Chico” Pająk. W jego muzycznym CV znajdziemy głównie formacje parające się gatunkiem reggae, w tym Riddim Bandits, Natural Dread Killaz i Mesajah. W sesji nagraniowej albumu „Rzeka” uczestniczył też basista Bartek Bogucki (zagrał w trzech utworach), kolejna postać związania z zespołem Blues Menu. Ponadto mamy jeszcze gości specjalnych – Alicję Stożek w chórkach i Jacka Lubińskiego na harmonijce ustnej.
Tło historyczne nakreślone, obsada zaprezentowana. Pora przyłożyć ucho do zawartości dźwiękowej. I tu zaczynają się przysłowiowe schody. Jak na polskojęzyczny zespół obracający się w klimatach blues-rockowych przystało, Gustaff Electric trzyma się patentów wypracowanych w latach siedemdziesiątych przez Tadeusza Nalepę i rozwiniętych w latach osiemdziesiątych przez jego licznych naśladowców. Są też oczywiście wpływy niegdysiejszego „zgniłego imperialistycznego Zachodu”. Różne takie Skynyrdy, Allmany i tym podobne. Czyli dosyć popularny i oklepany sposób czerpania wzorców. To nic złego. Zdecydowana większość współczesnych wykonawców omawianego gatunku bazuje wszak na takich kliszach.
O stronie muzycznej złego słowa powiedzieć absolutnie nie można. Grają tu sami profesjonaliści. Brzmienie jest solidne a umiejętności warsztatowe wysokie. Kompozycyjnie bez zarzutu. Są numery szybkie, skoczne („Jąkała”, „Bez słów”). Są wolniejsze, balladowe („Jeszcze dziś”). Nie brakuje chwytliwych riffów i bujających zagrywek basu. Intrygują ciekawe partie klawiszy i solówki gitarowe. Tekstowo też w porządku, zgodnie z obraną konwencją. Nieco gorzej mają się sprawy w kwestii wokalu. Cóż, nie każdy rodzi się Paulem Rodgersem czy Ryszardem Riedlem. Barwa głosu pana Hęćki przeważnie gryzie się z materią muzyczną. Nie współgra. Umiejętności czystego śpiewania mu absolutnie nie odmawiam. Ale ten wokal po prostu nie pasuje do piosenek bluesowych. Myślę, że lepiej sprawdziłby w poezji śpiewanej lub szantach. A nawet reggae! Na poparcie ostatniej tezy dostajemy zresztą na płycie niezbity dowód rzeczowy. Utrzymana w stylistyce reggae piosenka „Nie widząc świata” – mimo iż odstająca klimatem od reszty propozycji Gustaff Electric – wypada najbardziej wiarygodnie.
6,5/10
Michał Kass



![Nowy singiel „Firebird” zespołu Blues Fighters z Grzegorzem Kupczykiem Blues Fighters & Grzegorz Kupczyk - Firebird [Singiel]](https://www.rockarea.pl/wp-content/uploads/2025/02/Blues-Fighters-Grzegorz-Kupczyk-Firebird-Singiel-380x360.jpg)















































