GRZEGORZ KUPCZYK – 2025 – Zupełnie inna płyta

grzegorz kupczyk-zupelnie inna plyta

01.Wasted Years
02.Smak ciszy
03.Szalony Ikar
04.Smoke On The Water
05.Jaki był ten dzień
06.Lucky Man
07.The Trooper
08.W żółtych płomieniach liści
09.While My Guitar Gently Weeps
10.Amazing Grace
Bonus tracks:
11.Kisses All Over
12.The Trooper (wersja alternatywna)
13.Candle In The Wind

Rok wydania: 2025
Wydawca: Low Voltage


Słowiczy głos polskiego heavy metalu ani myśli odpoczywać. W ostatnich latach Grzegorz Kupczyk zapadł na swoistą nadaktywność wydawniczą. W połowie ubiegłego roku opublikował swój kolejny album autorski. Całkiem niedawno miałem okazję poświęcić parę słów jego kolaboracji z grupą Blues Fighters. Tymczasem na półki „dobrych sklepów muzycznych” (czy takie w ogóle jeszcze istnieją?) trafia właśnie kolejny produkt sygnowany imieniem i nazwiskiem dawnego wokalisty Turbo i Ceti. Cóż dostajemy tym razem? Ano, album z coverami. Niejeden zapyta: znowu?

No właśnie. W przypadku omawianego artysty tradycja sięgania po kompozycje cudzego autorstwa jest niemal tak długa jak kariera pana Grzegorza. Na przestrzeni lat ukazało się już trochę płyt, na których usłyszeć można Kupczyka w interpretacji – mniej lub bardziej – znanych klasyków cięższego grania. Zazwyczaj aktywność taka miała charakter występu w charakterze zaproszonego gościa (chociażby sabbathowy „Headless Cross” z grupą Aion), ale artysta ma również w dorobku pełnowymiarową płytę „Memories” popełnioną we współpracy z zespołem Kruk. Po covery sięgał jeszcze będąc członkiem Turbo (patrz: poszerzone wydanie albumu „Awatar”), zdarzało mu się to pod banderą Ceti, najchętniej zaś czynił to podczas przeróżnych koncertów autorskich, zwłaszcza tych rocznicowych. Pamiętajmy jeszcze o koncertowym projekcie Orkiestra Dorosłych Dzieci. A teraz proponuje nam zestaw opatrzony tytułem „Zupełnie inna płyta”.

Na czym polega owa „inność” najświeższego owocu pracy (od)twórczej Grzegorza Kupczyka? Aranżacje! Zdecydowana większość wypełniającego krążek materiału dźwiękowego to piosenki przełożone na język instrumentów akustycznych. Trochę takie „unplugged”, tyle że bez publiczności. W kilku przypadkach wokalista wraz z zaproszoną gromadą muzyków towarzyszących postanowił poszaleć trochę przy interpretacjach.  Najbardziej od swojego pierwowzoru odstaje bez wątpienia „Szalony Ikar”. Ten prastary heavymetalowy numer z pierwszej płyty Turbo powraca tu jako folkowa pieśń okraszona hinduskimi brzmieniami. Można przy niej medytować, jeśli ktoś ma ochotę. Skoro już przy materiale Turbo jesteśmy – artysta niewątpliwie uwielbia składać hołd samemu sobie. Poza „Szalonym Ikarem” Kupczyk dokonuje autocoveryzacji (jaki ładny neologizm) jeszcze dwukrotnie. Najpierw w „Smak ciszy” a chwilę później w pamiętnej balladzie „Jaki był ten dzień”. W obu przypadkach drastycznych ingerencji aranżacyjnych już nie uświadczymy. Jest tylko więcej gitar akustycznych. Aż dziwne, że „Dorosłe dzieci” zostawiono tym razem w spokoju.

Fani wokalisty wiedzą zapewne doskonale, iż jednym z ulubionych zespołów Kupczyka pozostaje od wieków Deep Purple. Artysta szczególnie ceni sobie okres wokalnej dominacji Davida Coverdale’a. Ale to już było. Na „Zupełnie innej płycie” ekipa wokalno-instrumentalna sięga po „zupełnie inny” purpurowy cover. A będzie nim nieśmiertelny klasyk „Smoke On The Water” z czasów Iana Gillana. Wyobrażacie sobie ikoniczny riff Ritchie’go Blackmore’a zagrany na gitarze akustycznej? Ja też nie! Ale jednak można. Tylko po co? Brzmi to jak harcerskie muzykowanie przy płonącym ognisku w lesie. Śpiew Kupczyka to jedyna rzecz, która próbuje ratować nieszczęsną aranżację. Aczkolwiek tego obronić się po prostu nie da.

Legenda polskiego metalu dwukrotnie pochyla się też nad dorobkiem legendy brytyjskiej. Iron Maiden reprezentowany jest tu przez „Wasted Years” i „The Trooper”. Posłuchać można. Podobnie jak „Lucky ManELP czy „While My Guitar Gently WeepsThe Beatles. Na dokładkę jeszcze „Amazing Grace” i „Candle In The Wind”. Wszystko zrealizowane profesjonalnie. Dobre brzmienie, ciekawa szata graficzna. Płyta, jakich wiele. Równie dobrze mogłoby jej nie być. Wielkiego uszczerbku w dyskografii cenionego wokalisty nikt by nie odnotował.

Rozumiem, że Grzegorz Kupczyk bardzo pragnął pokazać się swoim słuchaczom w tym repertuarze. A czy to pragnienie zostanie odwzajemnione pozytywnym odzewem tychże? Pewnie tak. Prawdziwi fani wybaczają swoim ulubieńcom każdą wpadkę.   

6/10

Michał Kass

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *