GREEN DAY – 2009 – 21st Century Breakdown

green_day_21


1.”Song of the Century” 0:57
Act I: Heroes and Cons
2.”21st Century Breakdown” 5:09
3.”Know Your Enemy” 3:11
4.”!Viva la Gloria!” 3:31
5.”Before the Lobotomy” 4:37
6.”Christian’s Inferno” 3:07
7.”Last Night on Earth” 3:56
Act II: Charlatans and Saints
8.”East Jesus Nowhere” 4:35
9.”Peacemaker” 3:24
10.”Last of the American Girls” 3:51
11.”Murder City” 2:54
12.”?Viva la Gloria? (Little Girl)” 3:48
13.”Restless Heart Syndrome” 4:21
Act III: Horseshoes and Handgrenades
14.”Horseshoes and Handgrenades” 3:14
15.”The Static Age” 4:16
16.”21 Guns” 5:21
17.”American Eulogy” (A. „Mass Hysteria” / B.
„Modern World”) 4:26
18.”See the Light” 4:35

Rok wydania: 2009
Wydawca: Reprise
https://greenday.com/


Green Day przed wydaniem „21st Century Breakdown” już raz udowodnili, że potrafią nagrać dopracowaną w wielu aspektach i wysoko ocenioną przez krytyków rock operę. Zdaniem wielu fanów, jak i również moim, ten ósmy w dyskografii punkowego trio z Berkeley album niczym nie ujmuje swojemu poprzednikowi, czyli wspomnianemu już „American Idiot” z 2004. Być może wpłynął na to fakt, że między wydaniem każdego z nich upłynęło aż 5 lat, co dało muzykom czas na zadbanie o każdy istotny detal.

„21st Century Breakdown” składa się z – nie licząc bonus tracków – aż 18 utworów zawartych w trzech aktach – „Heroes and Cons”, „Charlatans and Saints” oraz „Horseshoes and Handgrenades”. Większość piosenek jest mocna i dynamiczna, chociaż nie brakuje też wolniejszych kawałków, takich jak chociażby „Last Night on Earth”, będące romantycznym monologiem, który wprowadza odrobinę spokoju między „Chritian’s Inferno” a „East Jesus Nowhere”, czy poruszającym problem lekomanii „Restless Heart Syndrome”. Sam album jest nacechowany politycznie, co zapewne nie spodobało się osobom zarzucającym Green Day poruszanie tego typu tematów. Przekaz jest jednak mimo wszystko dość subtelny, ponieważ ma formę dialogu pomiędzy bohaterami tego albumu, widocznymi już na okładce – Glorią i Christianem. Mimo tego, że wszystkie utwory trwają łącznie ponad godzinę, trudno określić je mianem monotematycznych. Jest tu – jak to u Green Daya – bunt przeciwko obecnemu stanu rzeczy, religijna hipokryzja, uzależnienia, miłość i autobiograficzne nawiązania, pojawiające się już w pierwszym wersie tytułowej piosenki, która zaczyna się słowami „Born into Nixon”. Jak określili to sami muzycy, jest to pójście o krok dalej – zarówno mając na myśli słynne punkowe „trzy akordy”, jak i odejście od trywialnych tekstów, pojawiających się wcześniej (oraz później) w ich twórczości. Mimo jasno określonej problematyki albumu można odbierać go w pewnym stopniu metaforycznie czy personalnie, nawet nie należąc do klasy robotniczej (z której wywodzą się członkowie kapeli, i o której problemach śpiewają), żyjącej w Ameryce za prezydentury George’a Busha.

Czy „21st Century Breakdown” jest najzwyklejszym, wyidealizowanym pragnieniem rewolucji, którego można by się raczej spodziewać po nastolatkach, a nie zbliżających się wówczas do 40-stki mężczyznach? Zapewne dla niektórych, jednak niewątpliwie uważam, że Green Day należy cenić za to, że nawet po latach są wierni swoim ideałom. Obserwując ich z perspektywy fana, który wie o swoim ulubionym zespole trochę więcej niż przeciętny śmiertelnik, na próżno szukać u nich nieszczerości – również na tym albumie.

Iga Głowacz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *