1. Candy’s Going Bad
2. She Flies On Strange Wings
3. Mad Love’s Coming
4. Eight Miles High
5. Vanilla Queen
6. To The Hilt
7. Fighting Windmills
8. Con Man
9. Radar Love
10. Just Like Vince Taylor
Rok wydania: 1977
Wydawca: Polydor
https://www.facebook.com/goldenearring/
Kolejny wspaniały zespół niesprawiedliwie potraktowany przez czas… W
czym rzecz? Holendrzy – jeżeli w ogóle są dzisiaj kojarzeni poza
granicami Beneluksu – to przede wszystkim ze względu na jeden przebój:
„Radar Love”. Przypadek a la The Animals, The Moody Blues, Procol Harum,
albo węgierska Omega… Warto jednak poznać inne dokonania Złotego
Kolczyka, a dwupłytowy album „Live” może stać się bardzo dobrym
wprowadzeniem w muzyczny świat tej holenderskiej grupy.
Dziesięć kompozycji i niemal półtorej godziny muzyki. Muzycy Golden
Earring – podobnie jak wielu ich kolegów po fachu z tamtych czasów – nie
ograniczali się na scenie do wiernego odgrywania studyjnych wersji
swoich kompozycji. Nawet sztandarowy hit – wspomniany wyżej „Radar Love”
– został tutaj rozciągnięty do dwunastu minut (!). I wcale nie jest
„rodzynkiem” pod tym względem. Kapitalnie zabrzmiał również w
koncertowej wersji „Vanilla Queen”, który z coverem „Eight Miles High”
The Byrds wypełniał całą stronę B oryginalnego winyla. Zresztą… tutaj
nie ma praktycznie słabych punktów.
Wydany w 1977 roku album efektownie podsumowywał najciekawszy (niczego
nie ujmując ich uroczym popowym przebojom z wczesnych lat, ani
późniejszych – udanych – prób przystosowania się do realiów lat
osiemdziesiątych) okres w długiej działalności Golden Earring. Bardzo
dobry wybór kompozycje, świetna forma muzyków i wokalisty, wykonania
kipiące rockową energią. Aż chciałoby się przenieść w czasie i stanąć
pod sceną…
Obecnie działa mnóstwo zespołów mniej lub bardziej otwarcie
manifestujących swoje uwielbienie dla rocka z lat sześćdziesiątych i
siedemdziesiątych. Fajnie, ale… dobrze również powrócić do źródeł,
przypomnieć sobie (lub poznać) kapele z tamtej epoki, których twórczość
nie zestarzała się ani trochę. Takich jakich Golden Earring właśnie…
10/10
Robert Dłucik

















































