1. Initium
2. Omen
3. Kapłani Diabła
4. Zostaniecie z Niczym
5. Alfa i Omega
6. To Wszystko Co Masz
7. Wejdź Prosto w Nowy System
8. Na Krawędzi
9. Chaosu Nastał Czas
10. Sztylet, Brzytwa, Hak i Sznur
11. Czas Zabijania
12. Nemesis
13. Terminus
Rok wydania: 2026
Wydawca: Mystic Production
Opadły już pierwsze emocje po wydaniu nowego albumu rodzimej formacji FRONTISIDE i choć od premiery nie minęło jeszcze zbyt wiele czasu, myślę że już teraz można dokonać chłodniejszej analizy.
O powrocie zespołu w bardziej drapieżne rejony było już wiadomo w 2018 roku, kiedy to ukazał się album „Zmartwychwstanie”. Na tym wydawnictwie próżno było szukać stylistycznych eksperymentów – zespół postawił na sprawdzone rozwiązania, co z pewnością ucieszyło wiele osób. Nie będę tutaj specjalnie rozwijał tematu, bo powszechnie wiadomo, iż „odskocznie” zdarzają się wielu zespołom, a że efekty tych eksperymentów bywają różne, to już inna sprawa. Najważniejsze, że twórcy „Zniszczyć Wszystko” przypomnieli sobie jak wiele rzeczy ich denerwuje, czego odzwierciedlenie stanowią bardziej agresywne nuty. Jednak minęło już osiem lat, a jak wiadomo, w tak długim okresie czasu mogło wydarzyć się wiele. Na całe szczęście FRONTSIDE nie złagodnieli, bo niby jak, sokoro obecna rzeczywistość daje wiele powodów do wkurzenia. Nie oznacza to jednak braku zmian – zespół musiał poradzić sobie z poważnym zmartwieniem. Mianowicie doszło do roszady na stanowisku wokalisty, co niekiedy bywa problemem nie do przejścia. Jak z tą przeciwnością losu poradzili sobie panowie? W moim odczuciu wyszli z tego impasu obronną ręką. I choć niektóre opinie z jakimi się zetknąłem, były mało przychylne, w moim odczuciu „Mollie” godnie zastąpił swojego poprzednika, idealnie wpasowując się w klimat zespołu, co też miałem okazję skonfrontować na żywo.
Kolejnym tego dowodem jest właśnie „Nemesis”, który ukazał się w drugiej połowie marca. Jeszcze przed premierą, album zwrócił moją uwagę okazałą okładką – podświadomie czułem, że to z tego dymu wyniknie coś godnego uwagi. Obraz ją zdobiący przedstawia zjawiskową eksplozję, erupcję. Grafika z jednej strony przeraża skalą przypuszczalnych znaczeń, a z drugiej zachwyca, wzbudza respekt względem masywu niszczycielskiej mocy. To w połączeniu z tytułem płyty, „okrzyżowanym” znaczkiem zespołu „FS” oraz intro, przy okazji którego wykorzystano tekst nieżyjącego już Stanisława Szukalskiego (m.in. rzeźbiarz, malarz, teoretyk), sygnalizuje pokaźne nacechowanie symboliką znaczeń. Ma to też swoje silne odzwierciedlenie w warstwie lirycznej, za pośrednictwem której zespół ma do przekazania swego rodzaju antysystemowy manifest. W tej sferze czuć swoisty bunt względem rzeczywistości kreowanej przez niektórych ludzi, jak również negację nieakceptowalnych zachowań, działań, których dopuszczają się pewne środowiska. To najdobitniej zostało uwydatnione w utworze „Kapłani Diabła”, nawiązującego do hipokryzji instytucji kościoła, która zamiast postępować zgodnie z naukami Chrystusa, niestety coraz częściej tonie w zgniliźnie zepsucia – stąd pewnie odgłosy roju much na wstępie (i od razu skojarzenia wobec podobnego zabiegu zastosowanego na jednej z płyt Dimmu Borgir). Przy okazji tego kawałka, uśmiech zadowolenia na twarzy wywołuje krótki motyw instrumentalny – osobiście kojarzy mi się ze stylistyką Immolation/Morbid Angel i aż szkoda, że nie „pociągnięto” go nieco dłużej. Znowu we wstępie do „Zostaniecie z Niczym” komuś udzieliła się słabość wobec twórczości Disturbed, a dokładniej melizmatów wokalnych Davida Draimana – niby wszystko pasuje, ale skojarzenia są jednoznaczne.
Przechodząc do mankamentów – no cóż, nie wszystko robi tak dobre wrażenie – np. nie najlepiej prezentują się mówione wstawki „Frontside 2026” (przy okazji „Omen” oraz „Alfa i Omega”), których sposób prezentacji jakoś do mnie nie przemawia (takie „jołmeńskie” klimaty). Jednak za największą bolączkę „Nemesis” uznaję utwór (a raczej mówiony przerywnik) „Wejdź Prosto w Nowy System” – mam z nim spory problem, po prostu nie jestem w stanie wytrwać do końca, a próbowałem nieraz… Zdaje sobie sprawę, że intencje mogły być słuszne (zwłaszcza w aspekcie ogólnego przesłania), ale efekt – eufemistycznie rzecz ujmując – nie oczarowuje. Poza tymi dyskusyjnie uzasadnionymi „momentami”, całość robi jak najbardziej pozytywne wrażenie. FRONTSIDE oprócz metalowego żywiołu i ciężaru, potrafi zaskoczyć również chwytliwą melodią, motywem wpadającym w ucho i nie jest to żaden zarzut, bo dzięki takim akcentom, wydawnictwo zyskuje na ogólnej przyswajalności. Doskonałym tego przykładem są refreny „To Wszystko Co Masz”, „Sztylet, Brzytwa, Hak i Sznur” (trochę w stylu innej rodzimej grupy Carrion) czy też „Na Krawędzi”. Ogólnie rzecz ujmując, w warstwie muzycznej mamy do czynienia z energią w czystej postaci. Można tego doświadczyć np. przy okazji wyżej wspomnianych „Omen” i „Kapłani Diabła”, ale również w „Chaosu Nastał Czas”, gdzie zastosowano „radiowe” wstawki informacyjne czy też w bardziej „domiażdżonym” „Czasie Zabijania”, jak również utworze tytułowym, gdzie zespół wyraźnie podkręca obroty (klimatu dodają dzwony w zwieńczeniu „przechodzące” do outro w postaci „Terminus”). Dzięki temu wszystkiemu, „Nemesis” można śmiało uznać za „dźwiękowy wpie…ol”, którego doświadczyć można praktycznie na każdym kroku. Ów wrażenie dodatkowo potęguje „tłuste”, nowoczesne brzmienie. To oprócz znaczącego dociążenia, nie jest pozbawione selektywności. W tej materii naprawdę wykonano świetną robotę i zupełnie nie ma się do czego przyczepić.
Nie przedłużając; czego by nie mówić, FRONTSIDE powrócili w pełni sił, wydając album, który mimo wszystko powinien przypaść do gustu nie tylko fanom zespołu, ale również sympatykom szeroko pojętego metalowego żywiołu w nowoczesnym wydaniu. Przedstawiciele rodzimego metalcore – jak często zdaję się ich określać – udowodnili, że mimo upływającego czasu i wielu lat na scenie, wciąż potrafią zaoferować coś ciekawego, świeżego, a przy tym soczystego, mocnego. FRONTSIDE z wiekiem, ewidentnie nie traci na sile i najlepszym tego dowodem jest właśnie „Nemesis”. Wydawnictwo potrafi pozytywnie sponiewierać.
8/10
Marcin Magiera
Teledyski:



















































