1.Jazzraptor’s Secret
2.The Corner
3.To Have & To Hold
4.Outbreak Monkey
5.Dreaming Not Sleeping
6.Mandelbrot World
7.God & War
8.The New American
9.Inspiration
10.Sometimes When You Win
Rok wydania: 2008
Wydawca: ProgRock
Nie jest to pierwsza płyta tego pana, ale muszę przyznać że jest to
pierwsze moje zetkniecie z jego muzycznym światem, a w kreowaniu owego
świata byli współodpowiedzialni znani w muzycznej branży muzycy: Trent
Gardner (Magellan) i Robert Berry (znany z projektu „3” razem z Keithem
Emersonem i Carlem Palmerem, a także ze współpracy z Steve’m Howe w GTR,
czy też z Sammy Hagarem). Ten muzyczny trójkąt zaowocował nad wyraz
ciekawym materiałem.
Jakich więc muzycznych obrazów możemy spodziewać się na tej płycie ?
Jest tutaj wiele elementów amerykańskiej progresywności, tak więc za
sprawą Trenta Gardnera jest trochę „magellanowych wypraw” a gdzieś
podskórnie odczuć można pewne wpływy klasycznej amerykańskiej grupy
Kansas (ale to tylko moje subiektywne odczucia), jest również (jak
sugeruje sam tytuł) wiele akcentów jazzowych czy jazz-rockowych, ale
jest też mnóstwo pokładów muzycznych, będących melodyjnymi i
nastrojowymi piosenkami, które swój urok zawdzięczają w głównej mierze
nad wyraz przyjemnej barwie głosu Jacka Fostera. Jego ciepły, o dosyć
wysokiej tonacji głos, może stać się przyjemnym antidotum na nieciekawą
pogodę za oknem.
Na płycie znajduje się 10 kompozycji które może nie doprowadzą do
sytuacji w której po ich przesłuchaniu, aby ochłonąć, musielibyśmy wylać
na siebie kubeł zimnej wody, ale z pewnością mogą nam sprawić wiele
radości.
Rozpoczyna się 39-cio sekundowym, można powiedzieć „intrem”, noszącym
tytuł płyty – „Jazzraptor’s Secret” , słyszymy niemowlęcy płacz i
tykanie zegara.
Następnie do naszych uszu docierają ciekawe dźwięki utworu „The Corner”,
rozpoczyna się dosyć mocnym instrumentalnym akcentem który łagodzi
wokal Jacka Fostera (jego barwa głosu sprawia że mógł by stanąć w
szranki z Jonem Andersonem). Ta kompozycja w odróżnieniu od innych,
kojarzy się szczególnie z dokonaniami Magellan.
Następny utwór, to chyba jedna z piękniejszych na płycie, liryczna
piosenka „To Have And To Hold”. Jest to tego typu utwór, od którego
trudno się uwolnić, zostaje ta melodia gdzieś głęboko w człowieku i
snuje się, jak ścieżka dźwiękowa własnych myśli, cały okrągły dzień…
„Outbreak Monkey” – kolejny utwór to muzyczne uszczypniecie, aby ocknąć
się ze stanu rozmarzenia. Dostajemy potężną dawkę rozszalałego
jazz-rocka na wstępie, który szybko gaśnie, by znów za sprawą
przejmującego śpiewu mogło być liryczniej, w następnej fazie znów mamy
popis instrumentalnych możliwości muzyków. W utworze tym naprawdę dużo
się dzieje, wrażenie robią zagrane w szybkim tempie solówki i świetna,
za owymi gitarowymi szaleństwami, klawiszowa pogoń, a żar tego utworu
łagodzony jest wspaniałymi wokalizami.
Następnie jest znów nieco piosenkowo, lecz choć utwór „Dreaming Not
Sleeping” może się podobać, nie robi już takiego wrażenia jak „To Have
And To Hold”.
Kolejna kompozycja – „Mandelbrot World”, z przepysznymi jazzowymi
smaczkami, tutaj słyszymy nieco inny wokal z charakterystyczną chrypką.
„God And War”, rozpoczyna się a’capella, następnie wchodzą delikatne
muśnięcia werbla z akustyczną gitarą, co w połączeniu z naprawdę
świetnym głosem Fostera, daje znakomity efekt, utwór rozwija się, aby w
końcowej fazie zaskoczyć się znów świetną gitarową solówką. „The New
American”, z pewnością nie jest zła, ma ciekawy, nieco rozmarzony
klimat, ale moim zdaniem odbiega od pozostałych zgromadzonych na płycie
utworów. „Inspiration”, to kolejna, znów spokojniejsza, wręcz
pop-rockowa muzyczna propozycja, jednak w końcówce płyty blask płynący z
muzyki Fostera jakby nieco przygasał. Na zakończenie usłyszeć możemy
jeszcze ciekawą porcję jazz-rockowej przygody w postaci utworu –
„Sometimes When You Win”, to niezłe zwieńczenie tego ciekawego
muzycznego przedsięwzięcia.
Po przesłuchaniu „Jazzraptor’s Secrect” mam nieodpartą chęć sięgnięcia
po wcześniejsze produkcje tego artysty, a jeżeli serwowanie danie
sprawia, że ma się apetyt na więcej, to znak że mamy do czynienia z
niezłą porcją muzyki.
7/10
Marek Toma
















































