1. Rise
2. #Rebel
3. Banshee
4. Other Side Of The Rainbow
5. Small Town Beautiful
6. The Mask
7. Thicker Than Blood
8. Save Me
9. Hurricane
10. X Out
11. Beautiful Girls
12. Here’s To The Losers
Rok wydania: 2023
Wydawca: Edel
Pamiętam jak dziś, gdy z wypiekami na twarzy, kupowałem „III Sides to Every Story” EXTREME. To była moja pierwsza, historyczna płyta kompaktowa. Katowałem ją niemiłosiernie i choć muzyka nie podobała mi się tak jak „Extreme II: Pornograffitti” to jednak po dziś dzień mam do niej ogromny sentyment i uczciwie muszę napisać, ze zawiera kilka perełek (szczególnie w części drugiej i trzeciej – dla niewtajemniczonych – materiał zawarty na albumie podzielony jest na trzy części). Wkrótce jednak zdecydowanie bardziej wsiąknąłem w ekstremalne odmiany metalu i mój kontakt z zespołem urwał się… aż do teraz.
„SIX” najnowsze wydawnictwo grupy, ukazuje się piętnaście lat po „Saudades de Rock” (2008r.) i prezentuje zespół w życiowej formie! Ten album zaskoczył mnie dokumentnie. Podszedłem do niego zupełnie bezemocjonalnie, a okazało się, że to tak znakomita muza, że aż trudno uwierzyć, że po tylu latach wciąż można mieć w sobie takie pokłady pomysłów!
Bez żadnego zbędnego intro zespół rozpoczyna dynamicznym „Rise” z konkretnym riffem i energią. Zaraz po nim następuje „soczysty” „#Rebel” a mocne otwarcie kontynuuje znakomity, singlowy „Banshee” (czy tylko mnie gitary kojarzą się z Europe z okresu „Start From the Dark”?). „Other Side Of The Rainbow” to EXTREME w wersji zwiewno nastrojowej i taki klimat z duetami wokalnymi Gary – Nuno panuje też w „Small Town Beautiful”. „The Mask” to więcej transowości, fajny flow i queenowe solo gitarowe, a w „Thicker Than Blood” zespół nieco eksperymentuje wprowadzając elektro efekt w zwrotce. „Save Me” choć zaczyna się niczym ballada to po chwil uderza konkretnym riffem a utwór (w refrenie) dryfuje w klimaty Alice in Chains. „Hurricane” to znów nastrojowy akustyczny utwór z duetem wokalnym, ale już za nim następuje wisienka tego toru. „X Out” to jeden z najciekawszych utworów, jakie w swej karierze nagrało EXTREME. Jest nutka elektroniki i całe pokłady emocji w znakomitych partiach wokalnych. Jest ciężko i rytmicznie a do tego mamy tu fenomenalne solo! …ale żeby z tego uniesienia sprowadzić słuchacza na ziemię, jako kolejny, zespół proponuje utwór godny wakacyjnych hitów na plaże czyli „Beautiful Girls” (z tego co zdołałem doczytać, ta kolejność to zabieg celowy). Album zamyka przewrotna odpowiedź na queenowe „We Are the Cahmpions” czyli hymn ku przegranym zatytułowany „Here’s To The Losers”, utrzymany w przyjemnym bujającym klimacie.
„SIX” to płyta dojrzałego zespołu, zespołu pewnego swoich możliwości. Płyta wypełniona muzyką której wachlarz rozpościera się od delikatnych ballad po soczystego hard rocka (z utworem wakacyjnym po drodze 😉 ). EXTREME nagrali płytę, z której mają prawo być dumni a jej zawartość zrekompensuje kilkunastoletni okres wydawniczego milczenia… i to z nawiązką.
8,5/10
Piotr Michalski

















































