1. Powstanie supernowej
2. Jeszcze czekam
3. Piosenka bez sensu
4. Znów słyszę wołanie
5. Niedawno tak, pewnego dnia
6. Wielki wyścig
7. Dreszcze
8. Płynąca marzeń rzeka
Bonus Tracks:
9. Jestem automatem (SP 1981)
10. Najdłuższy lot (SP 1981)
11. Powstanie supernowej (live 1982)
12. Znów słyszę wołanie (live 1982)
13. Jeszcze czekam (live ca.1981-82)
14. Jestem automatem (live 1981)
Rok wydania: 1981/2025
Wydawca: Polskie Nagrania/GAD Records
Drugi album polskiego Exodusa z 1982 roku doczekał się godnej reedycji. Najnowsze wydanie zawiera nie tylko zremasterowane nagrania z oryginalnego winyla (który wydano w sporym nakładzie w epoce PRL-u), ale również nagrania singlowe i niepublikowane dotychczas fragmenty koncertów grupy.
„Supernova” to próba (udana z perspektywy czasu) odnalezienia się grupy w czasach boomu polskiego rocka. Nadal słychać inspiracje klasyką rocka progresywnego, ale tym razem muzycy ubrali charakterystyczne dla tego stylu patenty w bardziej zwarte, piosenkowe ramy.
Otwarcie z wysokiego C – „Powstanie supernowej”. Świetna definicja nowego stylu Exodusa – jest ambitnie, progrockowo, ale w skondensowanej formie. „Jeszcze czekam” – kompozycja Władysława Komendarka – nastrojowe canto na tle elektronicznych pasaży efektownie skontrastowane zostało mocnym refrenem z ciekawą partią gitar.
Klimatyczna „Piosenka bez sensu” – wbrew tytułowi – ma spójną, logiczną konstrukcję. Śpiew Pawła Biruli bliski manierze Jona Andersona z Yes. Chociaż na „Supernovej” odniesień do Yes, czy wczesnego Genesis znajdziemy dużo mniej niż na debiucie.
Z błogiego nastroju wyrywa słuchacza „Znów słyszę wołanie”. Tutaj Exodus ewidentnie stara się puszczać oko do nowego pokolenia fanów rocka. Zadziorna gitara, Birula śpiewający dużo ostrzej (inna sprawa, że to chyba nie do końca jego stylistyka) – zaskoczenie numer jeden na płycie. Tym drugim jest rozpędzony „Wielki wyścig” – kolejna zapowiedź muzycznego kierunku na przyszłość.
Płytę w bardzo dobrym stylu kończy „Płynąca rzeka marzeń”. Godne pożegnanie Exodusa. Co prawda grupa nagrała – już w zmienionym składzie – w 1983 roku jeszcze jedną płytę „Hazard”, ale materiał ujrzał światło dzienne ponad dwie dekady później, jako część boksu „The Most Beautiful Dream. Anthology 1977–1985”. (osobno ukazał się dopiero w 2008 roku).
„Supernova” spotkała się w epoce z mieszanym przyjęciem, ale po latach wciąż słucha się jej bardzo dobrze. Klasyka rodzimego rocka…
9/10
Robert Dłucik



















































