1. I Don’t Wanna Say I’m Sorry
2. Stand On Your Feet
3. The Storm
4. Blood Enemies
5. Wide Open
6. Live Like I’m Dying
7. Breakdown
8. Love Bites
9. Caught Up In The Rush
10. One Life – My Life
11. All Died Young
Rok wydania: 2015
Wydawca: Frontiers
https://www.facebook.com/EclipseSweden
Zespół ECLIPSE od kilku wydawnictw nie zaskakuje. Ale to zdanie wcale
nie miało być zarzutem. Pionierzy nowej fali szwedzkiego hard rocka
(jeszcze sprzed czasów sleeze), raczą nas nieodmienne bardzo dobrymi
krążkami. Ultramelodyjne, energetyczne granie, które stroni przy tym od
powtarzalności nudy i banału – to coś czego oczekuję po każdej ich
kolejnej płycie – i na szczęście za każdym razem oczekiwania te zostają
spełnione.
Chwytliwe refreny, które kołaczą się po głowie, riffowanie które sprawia
że przytupujemy i machamy głową oraz jakaś wyjątkowo dobra ręka do
produkcji, dzięki której mimo gęstych klawiszowych ścian, serwowanych
nieoszczędnie – muzyka nie traci pazura. Niby wszystko jest do bólu
przewidywalne, ale nieodmiennie każda ich produkcja sprawia, że reaguję
entuzjazmem. Eclipse wyjątkowo potrafi w tym gatunku utrzymać w napięciu
od pierwszego do ostatniego dźwięku. Zaskakujące jest to, że płyta nie
tylko utrzymuje napięcie, to nawet z biegiem trwania to odczucie się
potęguje. Przy okazji „Armageddonize” zwróciłem uwagę na dodatkowy
smaczek – wplecione tu i owdzie akustyczne elementy, a to pianina a to
gitary, czasem zaszyte pomiędzy tumult instrumentów i trudne do
wyłapania… tym bardziej doceniam taką staranność. W całym urodzaju
dobrych utworów odstępstwami stylistycznymi są power-ballada „Live Like
I’m Dying”, która wywołuje odruchowe przytaknięcie aprobaty, jakby
jeszcze szybszy i bardziej charakterny od reszty „Love bites” i „Stand
on your feet”, który swobodnie przyrównam energią do utworu tytułowego z
płyty poprzedniej. Nawet southernowo-pudlowy wstęp do „Breakdown”, jest
tu urokliwy, bo przywodzi na myśl choćby wczesne Bon Jovi. Jeśli chodzi
o Eclipse, z powodzeniem mogą single wybierać losowo. Każdy kawałek
jest reprezentatywny i zachęci do sięgnięcia po krążek.
Dla sympatyków melodyjnego hard rocka i AOR z pazurami – pozycja obowiązkowa.
Wracając do wstępu – Eclipse raczy nas płytą, która jest tak dobra jak
poprzednia – czyli bardzo dobra. To jeden z tych zespołów o który
pytacie z nadzieją, na otrzymanie odpowiedzi, że u nich bez zmian.
8,5/10
Piotr Spyra

















































