DZIKI BLUES BAND – 2025 – Dziki poranek

01.Zmarnowane życie
02.Obudź mnie
03.Dziki poranek
04.Starzec
05.Szerokości
06.Blues Cieni
07.Wtedy wrociłem
08.Kaj je chlyb

Rok wydania: 2025
Wydawca: Dziki Blues Band


Podczas pierwszego odsłuchu płyty „Dziki poranek” nerwowo wertowałem książeczkę z opisem zawartości. Miało to na celu znalezienie listy osób biorących udział w nagraniu. Zwyczajnie nie mieściło mi się w głowie, że początkujący zespół zapomniał pochwalić się udziałem w sesji nagraniowej samego Marka Piekarczyka. Czyżby Dziki Blues Band to jakiś nowy „side-project” legendarnego wokalisty TSA? W końcu trafiłem na stronę nr 2 i okazało się, że nic takiego nie miało miejsca. Piekarczyka nie zaprosili. To ich własny wokalista – Wiesław „Dziki” Kaniowski – dysponuje barwą głosu łudząco podobną do maniery werbalnej słynnego niegdyś metalowego krzykacza a obecnie szanowanego seniora polskiej wokalistyki spod znaku „hard & heavy”. Złudzenie tym bardziej realne, że śpiew Dzikiego przywodzi na myśl właśnie ów współczesny, nieco już zmęczony głos pana Marka. Cóż, każdy może się pomylić. Bogatszy o wiedzę zdobytą w wyniku lektury książeczki zaświadczam zatem, że charakterystyczna chrypa wokalna jest stuprocentową własnością frontmana grupy Dziki Blues Band.

Pora zatem przybliżyć resztę składu tejże formacji. Mamy tu do czynienia z rzadką sytuacją – zwłaszcza w uprawianym przez zespół gatunku muzycznym. Otóż grono instrumentalistów DBB oprócz harmonijkarza Zbigniewa Maciejczyka oraz sekcji rytmicznej w osobach basisty Witolda Dziwlika i perkusisty Roberta „Harnasia” Harmaty liczy aż trzech gitarzystów prowadzących. Są nimi Paweł Paszek, Jacek Sędera i Marek Bury. Skąd ta klęska urodzaju? Geneza jest prosta. Na czas chwilowej scenicznej nieobecności Pawła Paszka znaleziono tymczasowe zastępstwo w osobie Jacka Sędery. Nowy wioślarz szybko znalazł wspólny muzyczny język z resztą kapeli i już po powrocie Pawła podjęto decyzję, że grupa będzie odtąd funkcjonować jako septet.

Ciekawa jest również przyczyna, która doprowadziła ów siedmioosobowy kolektyw do realizacji swego studyjnego materiału. Grupa Dziki Blues Band zrzesza wszak osoby z długoletnim scenicznym doświadczeniem. Powstała niejako na gruzach kilku innych bluesowych i rockowych formacji muzycznych. Trzeba tu wymienić nazwy takie jak Liga Dusz, Dziki Squad, Slow, Moby Dick i The Snow. Pierwotnym pomysłem powołania nowego zespołu była chęć przypomnienia na koncertach dorobku pierwszej z wyżej wymienionych grup. Z czasem członkowie zespołu zapragnęli jednak wziąć udział w przeglądzie konkursowym w ramach Małej Sceny festiwalu Rawa Blues. Warunkiem koniecznym umożliwiającym zgłoszenie się tamże jest posiadanie autorskiego materiału. Stopniowo zaczęli zatem komponować nowe piosenki. Ani się obejrzeli a uzbierał się pokaźny zestaw. Własnym sumptem przy wydatnej pomocy sponsorów dokonali w końcu nagrań w beskidzkim studiu Impressive Art.  Sukcesu na Rawie Blues póki co osiągnąć się nie udało, ale pozostała przynajmniej namacalna pamiątka w postaci krążka CD.

Sami członkowie zespołu określają swoje debiutanckie dzieło mianem „epki”. Fakt, materiał jest krótki, trwa zaledwie trzydzieści dziewięć minut i składa się z raptem ośmiu utworów. Niech im będzie – chociaż historia muzyki zna wiele klasycznych rockowych albumów o porównywalnym czasie trwania i statusie pełnowymiarowym. Nie ilość wszak się liczy a jakość. I tutaj żadnych uchybień nie odnotowałem. Dostajemy kawał dobrej roboty. Materiał teoretycznie osadzony jest w klimatach bluesowych, ale potraktowany zdecydowanie hard-rockowo. Rządzą ostre riffy, ciężkie brzmienia i dużo gitarowych solówek. Czasami na pierwszy plan wybije się harmonijka. Mocna jest też sekcja rytmiczna. Soczysty bas i intensywna praca bębniarza to połowa sukcesu. Cieszy słyszalny brak ingerencji współczesnych nowinek edytorskich podczas nagrania. Wygląda na to, że zapis uwieczniono na starych zasadach – na żywo i z ewentualnymi późniejszymi poprawkami. Całość aż kipi od surowej, koncertowej energii.

Wkład kompozytorski przypisany jest zbiorczo całemu zespołowi. Wyjątek stanowi „Blues cieniAndrzeja Zielińskiego. Rozważania odnośnie brzmienia wokalu potraktowałem nader wyczerpująco już na początku tekstu. Trzeba więc dopowiedzieć, że wszystkie zamieszczone tu numery okraszone są polskojęzycznymi lirykami. Autorów słów jest kilku i wszyscy wywodzą się spoza składu DBB. Tematyka – jak to w bluesie. Samo życie w szerokim ujęciu. Prosto, bez zbędnej nonszalancji, ale ze smakiem. Na wyróżnienie zasługuje wolny bluesior „Obudź mnie”. Nalepa byłby dumny.

„Dziki poranek” to dobra wizytówka możliwości zespołu i zarazem apetyczna zachęta przed mającym nadejść kolejnym albumem – tym razem już długogrającym. Oby tylko całej siódemce wystarczyło determinacji w tych niełatwych dla niszowej muzyki czasach.

8/10

Michał Kass

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *