DROGA DO NIEBA – 2025 – Płyta Rocku… i Bluesu

01.Droga do nieba
02.Takie życie
03.Zielone
04.Pozytywka
05.Spokojny dom
06.Sponiewieraj mnie
07.Było minęło
08.Krótki list
09.Więcej ciała
10.Idzie nowe
11.Eko blues
12.Następny bar
13.Bourbon

Rok wydania: 2025
Wydawca: Flower Records


Nazwa ma znaczenie. Ogromne znaczenie. Czasami jej trafny dobór może przykuć uwagę. W odwrotnym przypadku wpłynie natomiast na spadek zainteresowania danym tworem artystycznym. Sugerując się wyłącznie szyldem uznałem, że zespół Droga Do Nieba to kolejny niszowy projekt parający się muzyką o charakterze sakralnym. Obrazek z frontu okładki jeszcze mnie w tym przekonaniu utwierdził. Tymczasem nic bardziej mylnego! Ani to sacro-polo ani też żaden chrześcijański rock. Bez obaw. Zresztą płyta ukazuje się nakładem oficyny Flower Records. Zorientowani wiedzą, że jest to „stajnia” zrzeszająca wykonawców bluesowych – i to jak najbardziej świeckich.

O ile nazwa wykonawcy może więc wprowadzić potencjalnych słuchaczy w błąd – tak tytuł krążka rozwiewa wszelkie wątpliwości. Zawarte jest w nim motto przyświecające twórcom. Album „Płyta Rocku… i Bluesu” jasno sugeruje już w tytule czego mamy się spodziewać. Będzie tu sporo rocka i jeszcze więcej bluesa. A wszystko to podane na luzie – z lekkim przymrużeniem oka.

Formacja Droga Do Nieba to tacy kolejni spóźnieni debiutanci. Zespół pod swoją – chyba jednak nieprzemyślaną – nazwą istnieje bowiem już od 1994 roku. Pochodzą z Leszna. To, co ich wyróżnia na tle wielu innych podobnie grających kapel to nietypowy rozkład sił. Otóż liderem grupy jest tam perkusista. Pełni on zarazem funkcję głównego wokalisty. To rzadka sytuacja. Nie wiem, jak to się sprawdza podczas koncertów, ale zapewne nienajgorzej, skoro DDN funkcjonuje w tej formie już tyle lat (z przerwami oczywiście). Ów śpiewający perkusista – Dariusz Kociołek – jest jednocześnie autorem słów wszystkich piosenek DDN i kompozytorem muzyki do niemal wszystkich utworów tegoż zespołu. Od początku działalności gitarowym filarem kapeli pozostaje Lech Niedźwiedziński. Na drugiej gitarze gra obecnie Arkadiusz Gołaszewski a składu dopełnia basista Robert Szukała. Oceniając pesel na podstawie zdjęcia umieszczonego wewnątrz okładki ośmielę się wysnuć tezę, że każdy z tych panów z niejednego bluesowego pieca chleb jadł.

Wypełniająca krążek muzyka to wysokokaloryczny blues-rock. Rasowe granie, dobrze zaaranżowane i świetnie zrealizowane. O profesjonalizmie wykonawczym świadczy chociażby fakt, że rejestracja całego materiału zajęła artystom zaledwie dwa dni sesji nagraniowej. Najprawdopodobniej większość poszła więc na tak zwaną „setkę”. I to słychać. Jest tam koncertowa energia i żarliwość. Żadnych upiększaczy, sampli i innych bzdur. Tylko autentyczny, surowy gitarowo-perkusyjny sound.

Trochę gorzej sprawy mają się z oryginalnością repertuarową. Wiadomo, rockowy blues opiera się na wypracowanych przez dekady schematach i pewnych wzorców wyprzeć się nie da. Dodatkowo obcujemy z zespołem polskojęzycznym. Trudno uciec od mimowolnych skojarzeń z twórczością grup Breakout i Dżem – tu ze szczególnym naciskiem na ten drugi. Dla wielu zwolenników gatunku będzie to jednak zaleta a nie zarzut.

Droga Do Nieba stawia na zwartą formę przekazu. Nawet najdłuższa z piosenek nie przekracza pięciu minut trwania a normą jest oscylowanie wokół trzech. Komplet zmieści się spokojnie na winylu. Czyli krótko i na temat. Dominują kawałki utrzymane w średnim tempie („Droga do nieba”,  „Pozytywka”)  ale zdarzają się też szybsze („Takie życie”, „Zielone”, „Eko blues”). Jest sporo bluesowego bujania („Spokojny dom”, „Idzie nowe”). Teksty – jak to w bluesie – dotykają głównie życiowych problemów każdego z nas. Pisane są językiem zrozumiałym, bez górnolotnego bełkotu i zbędnego patosu. Nie brakuje inteligentnego humoru. Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości co do świeckiego przekazu słownego – piosenka „Więcej ciała” całkowicie wyczerpuje nonsens takich dywagacji.

Wielką niewiadomą pozostaje już tylko ocena albumu w corocznych podsumowaniach i ankietach. Czy zgodnie z żartobliwymi intencjami autorów zostanie on „płytą rocku” (albo „bluesu”)? Trudno przewidzieć. Bardziej prawdopodobne jest, że niejeden miłośnik klasycznego blues-rocka znajdzie w tych dźwiękach swoją Drogę Do Nieba.

8/10

Michał Kass


Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *