1. Trzeba umrzeć
2. Ślepiec
3. Zaciśnięte pięści
4. Krzyk udręczonych
5. Przypadkowy samobójca
6. Strużka krwi
7. Megalomania
Rok wydania: 2025
wydawca: Via Nocturna
Muzyka DESPIZER jest niczym bestie z okładki nowego wydawnictwa zespołu, albumu „Krew” – wściekła i bryzgająca pianą z pyska. To bezkompromisowa black tharshowo punkowa jazda ubrana w mało optymistyczne, ciekawe teksty.
Już w „Trzeba Umrzeć” mamy do czynienia z pokazem siły formacji. Jest ciężko a brudnie brzmienie podkreśla atmosferę do tego histeryczne, wykrzyczane mocne partie wokalne – po prostu cios na otwarcie, po którym trudno złapać pion. To jednak tylko przygrywka, bo kolejny „Ślepiec” to podszyty thrashem agresywny łomot na dobicie. Podobnie jest w podszytym punkiem „Zaciśnięte pięści”. Gdy wydaje się, że łapiemy oddech przy „Krzyk udręczonych” (początek jest dość rytmiczny i idealny do machania głową) to po chwili utwór zaprasza do szalonego pogo. To będzie ten głębszy oddech? Nic z tych rzeczy „Przypadkowy samobójca” jest bezlitosny dla słuchacza i dopiero w „Strużka krwi” tempo nieco spada (ale jak ktoś będzie słuchał zbyt głośno to tytułowa strużka krwi może z ucha pocieknąć). Prawdziwy majstersztyk to zamykający całość utwór „Megalomania”. To ponad 10 minut muzyki, w której jest wszystko od agresji po melodię – gitarowa, dość klimatyczna solówka jest przednia a zakończenie najnormalniej w świecie wpada w ucho!
„Krew” to nie jest łatwa płyta, ale to muzyka, po którą warto sięgnąć! Ma w sobie to coś i jestem przekonany, że niejeden czy niejedna zwolenniczka ekstremy odnajdzie tu coś dla siebie!
8/10
Piotr Michalski




















































