01. Niom: 004d004f0049004e
02. Goddess of Machines
03. Invader from Beyond
04. Mark of Cain
05. The Observer
06. The Key to Your Voice
07. Rendezvous with Destiny
08. All Comes to Its End
09. Back from Apathy
10. Creator’s Fall
11. Embraced by Infinity
Rok wydania: 2017
Wydawca: Apostasy Records
Oficjalna strona zespołu
Z zamiarem napisania tejże recenzji nosiłem się od dłuższego czasu –
planowałem zdążyć jeszcze przed koncertem zespołu we Wrocławiu, ale nie
udało się… Jak każdy wie, życie potrafi spłatać figla, dlatego
niewiele z tego wyszło. I nie chodzi tu o to, że album jest kiepski,
miałki, nudny, a jego zawartość w jakikolwiek sposób odpycha… nic z tych
rzeczy, jest wręcz przeciwnie!
„Invader from Beyond”, trzeci album długogrający niemieckiego DAMNATION
DEFACED to mocarny muzyczny kolos, dźwiękowy monument. Materiał
profesjonalnie wyprodukowany oraz wyposażony w mięsiste brzmienie, które
idealnie współgra z samymi pomysłami – w tej materii swoje piętno
odcisnął nie kto inny jak Dan Swanö. Udało mu się wykręcić naprawdę
tłuste i pełne brzmienie, dzięki czemu smakowanie albumu to czysta
przyjemność. W ogóle samo wydanie płyty rodzi jak najbardziej pozytywne
wrażenie – elegancki digipack wraz z fachowo zaprojektowanym bookletem
przyciągają uwagę. Ciekawie prezentuje się także frontowa grafika
(utrzymana w odcieniach szarości) obrazująca starcie dwóch ras
walczących o bezwzględne prawo do dominacji nad danym obszarem. Obraz
przywołuje mi na myśl prace autorstwa Hansa Rudolfa Gigera, który swoje
specyficzne wizje eksponował w podobny sposób. Jednak w tym przypadku
okładkę wykonał niejaki Juanjo Castellano i to co stworzył, nie tylko
prezentuje się jak należy, ale – co istotne – idealnie odzwierciedla
zawartość tekstową. Od razu dodam, że „Invader from Beyond” można
traktować jako album o charakterze konceptualnym. Przewodnim tematem
jest walka gatunku o przetrwanie, poszukiwanie nowego miejsca do życia.
Powodem takich działań są niesprzyjające warunki obecnego miejsca
uniemożliwiające dalszą egzystencję. Poniekąd kosmiczno – apokaliptyczne
wizje mogą budzić skojarzenia wobec twórczości HYPOCRISY. To jednak nie
jedyny powód porównań DAMNATION DEFACED do twórczości Petera Tägtgrena.
Muzycznie niemiecki kwintet dość wyraźnie zbliża się w rejony od lat
eksplorowane przez niestrudzonego Szweda. „Invader from Beyond” posiada
podobny klimat, jaki towarzyszy późniejszej twórczości twórcy
„Abducted”. W kompozycjach przewijają się także elementy, które
przywołują na myśl styl IN FLAMES (chodzi przede wszystkim o melodie
gitar); a pod względem pokładów mocy niekiedy nawet nasz rodzimy
FRONTSIDE (z czasów „Zniszczyć Wszystko”), ale to oczywiście nie
wszystko. W momentach nastrojowego uwypuklania (chociażby „Mark of
Cain”) panowie wyczuwalnie zahaczają o stylistykę znamienną dla takich
twórców jak INSOMNIUM czy NAILED TO OBSCURITY. Co jest niezwykle
istotne, zespół dodaje też wiele od siebie, dzięki czemu muzyka posiada
swój własny „charakter”. W skrócie jednak można pokusić się o
stwierdzenie, że Niemcy uprawiają skandynawską odmianę melodyjnego death
metalu w dość nowoczesnym wydaniu, ale przy jednoczesnym zachowaniu
klasycznych reguł.
Ponadto panowie nie gnają ślepo na złamanie karku, wg reguły byle
szybciej i gęściej. Stąd nie brakuje klimatycznych zwolnień, średnich
temp oraz instrumentalnych smaczków. Mimo to zespół nie dyskredytuje
szybkości oraz drapieżnych motywów, które miarowo pojawiają się w
różnych miejscach i przez ich dawkowanie mają większą siłę rażenia.
Cieszy również fakt, że gitarzyści oprócz tłustych riffów, nie stronią
także do solówek oraz melodyjnych zagrywek. To ewidentnie poprawia
całościowy odbiór wydawnictwa i pozytywnie wpływa na jego ogólne
urozmaicenie. Dzięki temu skutecznie balansowany jest również ciężar
kompozycji oraz specyficzny nastrój.
O wyjątkowości „Invader from Beyond” decyduje również jeszcze inny
istotny element – materiał jest atmosferycznie nabrzmiały.
Bezapelacyjnie sprzyjają temu aktywnie występujące elektroniczne
ornamentacje w tłach, akustyczne patenty (zwolnienie „Embraced by
Infinity”) oraz „filmowe” wtrącenia pokroju „kosmicznej” narracji w
„Rendezvous with Destany” oraz wstępie kompozycji tytułowej. Specyficzny
nastrój, już na samym początku, wprowadza tejemniczo zatytułowane intro
„Niom: 004d004f0049004e”, które zmyślnie wprowadza słuchacza w świat
konceptualnej historii z pogranicza sci-fi.
To wszystko razem sprawia, że najnowszy materiał DAMNATION DEFACED można
śmiało polecić fanom szwedzkiej szkoły death metalu spod znaku
chociażby HYPOCRISY/IN FLAMES, ale i nie tylko. Jeżeli ktoś lubi tłuste,
melodyjne, a do tego klimatyczne formy metalowej ekstremy, ten
prawdopodobnie rozsmakuje się w zawartości „Invader from Beyond”. Bardzo
konkretny i treściwy album, którego zlekceważenie można potraktować
jako swoisty nietakt. Można dużo stracić!
PS. Na żywo panowie naprawdę dają radę, a oprawa sceniczna (zwłaszcza
światła) budzi podziw. Dane było mi się o tym przekonać na niedawnym
koncercie we Wrocławiu – była moc!
8,5/10
Marcin Magiera

















































