1. Temple Doors
2. Heavy Riders
3. Byzantium
4. The Will of the Ancient Call
5. Into the Holy of Holies
6. The Master’s Bouquet
7. Out of the Garden
Rok wydania: 2015
Wydawca: Dark Descent Records
https://www.facebook.com/CryptSermon/
Crypt Sermon to amerykański zespół z 6-letnim stażem grający doom metal.
„Out of the Garden” to ich pierwszy album wydany w 2015 roku. Pierwsze
co się rzuca w oczy to okładka – piękna, w bajecznych kolorach.
Muzycznie też jest znakomicie, więc przejdę od razu do sedna.
Od początku słyszymy wpływy Candlemass, nastrojowy wstęp wprowadza nas w
świat mrocznej atmosfery. „Temple Doors”, bo o nim mowa to prawie 7
minut niesamowitego doom metalu spod znaku Candlemass, ubrane w szaty
Crypt Sermon, co daje efekt co najmniej nieskazitelny. Brooks Wilson
swoją barwą głosu powali każdego nieszczęśnika, który będzie prosił o
darowanie mu życia. Słuchając tego raz za razem wtapiamy się w te
dźwięki, nie zwracając uwagi na to, że są one uzależniające. To się
nazywa prawdziwy doom metal.
Amerykanie w „Heavy Riders” od pierwszych taktów katują nas bardzo
gęstymi riffami, mozolnym brzmieniem i dobitnie heavy metalowym wokalem,
który idealnie wpasował się w klimat tej piosenki. Sam tytuł mówi sam
za siebie, więc mamy ten heavy metalowy szyk zjednany z doom metalem,
który przecież na tej płycie króluje. Zespół zwalnia, by potem
przyspieszyć i dać czadu. W drugim utworze przewijają się nawiązania do
Black Sabbath z ich najbardziej doomowych kawałków. Czyli jesteśmy w
domu.
„Byzantium” zaczyna się majestatycznie, a dalej czeka nas doomowa uczta.
Muzyka działa na zwolnionych obrotach, można doszukać się fragmentów
kojarzących się z „Epicus Doomicus Metallicus” Candlemass. Jest bardzo
wolno, wolniej chyba już się nie da. Riffy są mocno zagęszczone, sam zaś
wokalista śpiewa grobowym głosem i wychodzi mu to nader świetnie.
Messiah Marcolin przegrał w tym przypadku. Cóż, zdarza się.
Czwórka, czyli „The Will of the Ancient Call” to w dalszym ciągu mozolny
doom metal z genialnym wokalem i świetną grą gitarzystów. Brooks Wilson
uderzył w podwójną siłą, przez co wypadł wyśmienicie. Muzycy ciągną
doomowy wózek, przeciągają brzmienie tak, aby było gęste, atmosferyczne,
mroczne, inne niż wszystko. Perkusja brzmi obłędnie pod koniec utworu i
Amerykanie kończą w wielkim stylu.
„Into the Holy of Holies” wciąga. Od początku zespół buduje napięcie,
które zmienia się w czystą doomową grę. Brooks Wilson śpiewa nieco
gęściej, ostro, zadziornie, jego struny głosowe wibrują. Wpływy
Candlemass słychać idealnie. Te 8 minut przebiega płynnie, bez
jakichkolwiek ozdobników, jest doom, jest gęsta atmosfera, która
przewija się zresztą przez całe „Out of the Garden”. Refren jest
melodyjny, a całość absorbuje. Myślę, że fani Candlemass znajdą tutaj
coś dla siebie.
Z „The Master’s Bouquet” wyłania się po krótkim wstępie doom metal spod
znaku Candlemass z okresu „Ancient Dreams”, co mi bardzo odpowiada, bo
jest to jedna z moich ulubionych płyt doom metalowych. Najkrótszy
kawałek, ale z masą świetnych mozolnych riffów, pogrzebowym wokalem i
całą tą otoczką atmosferycznego mroku. Grupa zmieściła w tym czasie
wszystko, co jest związane z tym gatunkiem.
Numer tytułowy to 7 minut doskonałego w każdym detalu doom metalu. Pełne
zawodzenia wokale, elektryzujące gitary, idealnie wpasowana w cały
klimat perkusja robią wrażenie konduktu żałobnego w wydaniu metalowym.
Nie wiem jak oni to robią, ale robią znakomicie. Już na samym początku
wiemy, czego możemy się spodziewać. Messiah Marcolin może się schować,
bo ma poważną konkurencję w osobie Brooksa Wilsona. W „Out of the
Garden” raz śpiewa groźnie, raz melodyjnie, innym razem z największym
bólem. Te 7 minut wypełnionych jest doom metalem z prawdziwego
zdarzenia. Zmiany tempa są odpowiednio dobrane, sprawiające wrażenie
walki dobra ze złem. Brakuje słów, by opisać tą muzykę.
Przyznam szczerze, że „Out of the Garden” panów z Crypt Sermon jest
jedyny w swoim rodzaju. Dawno nie słyszałam równie pięknego doom metalu
jak „Nightfall” czy „Ancient Dreams”. Płyta nie wychodzi z odtwarzacza i
za każdym razem wyłapuję jakieś smaczki wcześniej niezauważone. Solówki
wymiatają. Cadlemass odcisnął piętno na tym albumie. Amerykanie bawią
się muzyką metalową w sposób nostalgiczny, są pewni siebie i oddają całe
serce w brzmienie. Jeśli bliskie są ci nagrania Candlemass to
powinieneś sięgnąć po ten album, a nie pożałujesz. Wkręci cię na maksa i
stanie się szczególną płytą na półce. Szczególną nie tylko ze względów
muzycznych, ale także lirycznych. Nie pozostaje mi nic innego jak
zachęcić do kupna debiutu Crypt Sermon. Doom metal z prawdziwego
zdarzenia, ot co.
9,5/10
Marta Misiak