CORRUPTION – 2025 – Tequila Songs & Desert Winds

1. The Trail
2. To Hell 'N’ Back
3. Red Demon
4. Tequila Favors the Brave
5. Tequila, Mezcal
6. Tumbleweed
7. The Devil Has a Name
8. The Boy With Sunshine Hair

Rok wydania: 2025
Wydawca: Ossuary Records


Niejednokrotnie spotkałem się ze sporymi oczekiwaniami wobec nowej plyty Corruption. Powrót za mikrofon Rufusa pobudził w głowach sympatyków ciężkiego riffowania pewną zakurzoną strunę. Wielu uważa czas dwóch płyt, na których śpiewał Rafał Trela za złoty okres działalności zespołu… i coś w tym jest. Ale czy warto narzucać nowej produkcji zespołu wygórowane oczekiwania? Ja chyba brałbym każdą ich kolejną płytę z dobrodziejstwem inwentarza. W końcu mimo ukłonów w różne zakamarki stylistyki , Corruption zawsze dawali radę.

Jaki zatem jest album „Tequila Songs & Desert Wings”?  Czadowy! To chyba najbardziej wymijająca odpowiedź , ale zarazem najbardziej trafna. Ekipa zawarła bowiem w ośmiu kawałkach kwintesencję stonerowego łojenia. Z gatunku tych szybszych… Nie zabrakło rwących z kopyta riffów poszytych bezkompromisową rytmiką. Pojawiają się solówki, na których z przyjemnością zawiesi się ucho (Bartek Sadura umie w te klocki) i oczywiście kozackie wokalizy. Wiele z refrenów posiada koncertowy potencjał i aż się chce wykrzyczeć niektóre frazy wraz z zespołem. Od razu zatem zwrócę uwagę na kawałek „Tequila, Mazcal”, zaśpiewany po hiszpańsku, przez co jeszcze bardziej wiarygodny. I chyba fakt, że powstał do niego klip udowadnia, że to nie tylko mój ulubiony kawałek z płyty. Do swoich faworytów zaliczę również „The devil has a name” z porąbanym motywem saksofonu pod koniec.  Ale zaletą tych 35 minut łojenia, jest rwanie do przodu, bez konieczności rozkminy. Nawet kawałki, które są zmyślnie skonstruowane, suma summarum okazują się kolejnym kamyczkiem do lawiny , która pozostaje w głowie po odsłuchu. Naprawdę, grzechem byłoby na koncercie zespołu zamówić piwo. Puszczam oczko do organizatorów, zaopatrzcie bar w sporą ilość Tequilli. 

Pochwalę oprawę graficzną albumu. Szczególnie zadrukowany srebrnym nadrukiem slipcase robi porządne wrażenie. Swoją drogą, jeśli okładka, lub nawet tytuł płyty porusza w waszej głowie dobre skojarzenia – bierzcie w ciemno! „Tequila Songs & Desert Wings” to bardzo przyjemne granie. Wyluzowane, z odpowiednim klimatem i tempem, które przetoczy się przez słuchacza. A ten zapragnie potrząść czupryną, albo co najmniej potupać nogą. To muzyka stworzona na scenę, o czym mam nadzieję niebawem przekonać się na żywo.

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *