1. The Bandsman
2. Laughter Lane
3. Loveless Time
4. Dawn
5.Movin’ On
Rok wydania: 1977/2024
Wydawca: Zytglogge/GAD Records
Swego czasu dużą popularnością w TVP cieszył się filmowy cykl „Perły z lamusa”, w którym autorzy przypominali lekko przyprószone kurzem dzieła z zamierzchłych czasów. Gdyby stworzyć muzyczny odpowiednik tamtego programu, poczesne miejsce zajmowałby w nim Circus.
Ten szwajcarski zespół działał dosyć krótko. Nagrał trzy płyty studyjne, wydał też koncertowy album. A wszystko to w okresie niezbyt przyjaznym dla formacji grających szeroko rozumiany rock progresywny. Druga połowa lat siedemdziesiątych to dominacja punk rocka, nowej fali i disco.
Helweci nie oglądali się jednak na trendy i grali swoje, stosując nietypowe – jak na standardy rocka – instrumentarium. Brak gitary elektrycznej nie był w dekadzie lat siedemdziesiątych czymś niespotykanym, ale już granie rockowej muzyki zarówno bez „wiosła”, jak i instrumentów klawiszowych – to już wyzwanie nie lada. Ale mimo takiego składu muzykom zdarzało się całkiem nieźle i sporo pohałasować.
„Movin’ On” to drugi album w dyskografii Circus, będący logiczną kontynuacją debiutu. Grupa przekonująco potrafi połączyć w swoich kompozycjach (również tych krótszych) urocze, zwiewne folkowe fragmenty z jazzującymi, skomplikowanymi rytmicznie partiami sekcji rytmicznej.
Szwajcarzy mocno inspirowali się brytyjskimi mistrzami gatunku. Ich twórczość to wypadkowa dokonań Van Der Graaf Generator (w największym stopniu, weźmy chociażby partie wokalne i saksofonu), King Crimson i artystów ze sceny Canterbury. Ale mimo tej wyraźnie słyszalnej „strefy wpływów”, zespołowi udało się stworzyć bardzo interesującą, niebanalną i – mimo wszystko – naznaczoną również własnym piętnem muzykę.
Cztery krótsze utwory i opus magnum płyty (a może i całej muzycznej przygody Circusa), czyli trwająca ponad 20 minut kompozycja tytułowa. Progrockowa perełka…
„Movin’ On” to album, na którym wszystko zgadza się jak w szwajcarskim zegarku. A zarazem koniec pewnego etapu działalności zespołu. Na późniejszych płytach Circus zaprezentował już inną muzykę.
Robert Dłucik













































