1. Avoid the Conflict (Intro) 01:43
2. Down Below 03:11
3. Inspektor Löwe 02:01
4. Shellshock ft. Młoda 04:21
5. Deadly Embrace 04:13
6. The Black Ink 04:19
7. Relict ft. Kroto 04:29
8. My Abstinence 05:01
9. Supreme Deity 04:44
10. The Last Reaction ft. Voltan 04:19
11. Counting Down Game 06:02
Rok wydania: 2013
Wydawca: –
http://chainreactionpl.bandcamp.com
Właściwie to wrażenia dotyczące nowej płyty grupy CHAIN REACTION,
formowały się w mojej głowie falami. Spowodowane jest to okolicznościami
w jakich przyszło mi zaznajomić się z najnowszą produkcją zespołu. Jako
że wiedziałem, że „Revolving Floor” nie będzie wydane na fizycznym
nośniku, musiałem zapoznać się z nową porcją materiału stołecznych
metalowców poprzez media elektroniczne.
Pierwszy kontakt nastąpił więc podczas pobieżnego osłuchania kilku
numerów na bandcamp. Ale wówczas juz zakiełkowało zainteresowanie i
muzykę sciągnąłem na urządzenia przenośne. Wbrew pozorom jednak
największe wrażenie 11 utworów grupy zawarte w niecałych trzech
kwadransach muzyki zaczęły robić na mnie odtworzone na sprzęcie z
potężnymi głośnikami (jakoś wyjątkowo lepiej mi się słuchało niż na
słuchawkach).
Ale to co przykuwa uwagę już od pierwszego momentu obcowania z albumem
(tego słowa nie unikajmy nawet przy takiej formie wydawnictwa) to
BRZMIENIE!
Kilkukrotnie już w recenzjach płyt użyłem tego słowa pisanego dużymi
literami by dobitnie podkreślić jakość i moc – tak właśnie jest w tym
przypadku. Dźwięki serwowane przez Chain Reaction mimo, że oscylują od
ciężkiego riffowania przez soczyste solówki gitarowe, nie stronią od
akustycznych brzmień, które genialnie wpasowują się w konkretne utwory.
Zmienność wokaliz również sprawia, że twórczość grupy wydacie się
bardziej przystępna. Barton dysponuje prawdziwi rocknrollowym głosem ale
potrafi operować pełną paletą growli.
Okazyjnie w utworze „Shellshock” pojawia się również wokalny duet z
wokalistką (Młodą), co zdecydowanie dodaje kolorytu. Przy tej okazji
warto wspomnieć o innych gościnnych występach, z których nie wszystkie
przypadają mi do gustu (ale zawsze to jakaś odmiana). W utworze „Relict”
punk-rapowy wokal niezupełnie mi pasuje – kwestia gustu, samego
świetnego kawałka jednak nie jest w stanie mi obrzydzić. W przedostatnim
kawałku z kolei pojawia się klawiszowiec Leash Eye – Voltan, a jego
nienachalne, partie również nie burzą obrazu całości – ot, smaczek.
Muzycy grupy operują świetnymi motywami – i ich podkreślenie przeze mnie
właściwie nie ma za zadanie deprecjonować utworów jako całości, ale
jest w tym coś, na co chcę zwrócić uwagę. W wielu utworach uwagę
przyciąga riff, motyw, zdarzało mi się nawet pomyśleć o zespole jako o
mistrzach „bridge’a”, dlatego że kilkukrotnie taki patent odwrócił moją
uwagę od właściwej melodii w utworze, a co za tym idzie była ona mniej
podatna na zapamiętanie.
Właściwie to podczas kilkunastokrotnego przesłuchania albumu, bardziej
byłem skłonny powtórzyć w pamięci motyw gitarowy niż zanucić garść
refrenów.
Ale – nie jest to jakaś straszliwa ujma. Płyty słucha się kapitalnie,
posiada potencjał i bardzo ładnie się rozwija… kiedy zaczniesz jej
przesłuchanie, pozwól tej muzyce trwać. Chain Reaction poprzez
wielowątkowość oraz użyte środki wyrazu posiadają ten charakterystyczny
pierwiastek, który pozwala nazwać cholernie ciężką muzykę rock’n’rollem
(vide Motorhead czy Black River), a że nie stroni przy tym od melodii –
sprawia to że płyta może być przyswajalna przez sympatyków lżejszego
grania…
„Revolving Floor” to świetna płyta, mimo że faktycznie chętnie widziałbym tam więcej nacisku na refren.
Na koniec przyznam, że śledzę poczynania grupy od lat i podoba mi się
kierunek jej rozwoju, a zarazem uważam najnowszą produkcję Chain
Reaction za ich najlepsze osiągnięcie… I tylko żałować można, że
zespół nie zdobył kontraktu na wydanie tego albumu.
Jeśli sięgnę pamięcią wstecz o kilka miesięcy na naszym podwórku
pojawiło się conajmniej kilka produkcji na światowym poziomie i nowy
album Chain Reactrion zdecydowanie do nich należy.
8,5/10
Piotr Spyra

















































