CAREN COLTRANE CRUSADE – 2016 – The Bell

Caren Coltrane Crusade - 2016 - The Bell

1. The bells (6.45)
2. The kitchen table (5.06)
3. Unicorn (4.01)
4. Trace of human (5.16)
5. To the heart of the bell (5.06)
6. Wars (3.48)
7. Paradise days (8.14)
8. The end of all (6.26)

Rok wydania: 2016
Wydawca: Lynx Music
https://pl-pl.facebook.com/CarenColtraneCrusade


Już na samym wstępie nie mam wątpliwości, jaka muzyczna osobowość, jest największą inspiracją dla Caren Coltrane. Pod tym artystycznym pseudonimem, kryje się osoba naszej rodzimej artystki – Marzeny Wrony (wokal, klawisze, loopy i cały zamysł artystyczny). Oprócz niej, Caren Coltrane Crusade tworzą: Marek Kaczerzewski (gitary) oraz Piotr Abraham (instrumenty perkusyjne). Pochodzą z Trójmiasta. Swój projekt założyli w 2014 roku a ich największą ambicją było wydanie tego materiału na płycie. Po jego nagraniu, otwarły się również koncertowe horyzonty. Zagrali już na wielu klubowych i festiwalowych scenach (min. FMT Szczecin, Jarocińskie Rytmy Młodych, Cudawianki Gdynia).

Wracając do muzycznych inspiracji, „The Bell”, niczym islandzkie gejzery, tryska podobną muzyczną konsystencją, co muzyka chyba najbardziej znanej islandzkiej artystki – Björk. Wszystko podporządkowane jest niekonwencjonalnym wokalizom Marzeny Wrony. Jej głos, jest jakby jednym z instrumentów, a właściwie głównym instrumentem tworzącym ten specyficzny klimat. Gitarowo – klawiszowe tła, wszelkiego rodzaju loopy są tutaj jakby dopełnieniem. Takie podejście do kwestii wokalnej to oczywiście nie novum, nawet na naszym muzycznym podwórku. Podobny artystyczny wymiar posiada na przykład wokal artystki kryjącej się pod pseudonimem Kul (Ania Batko), z krakowskiej formacji Hipgnosis. Muzycznie jednak Caren Coltrane Crusade, nawet w kwestii wokaliz (uderzająco podobna barwa głosu Marzeny Wrony i Urszuli Wójcik) bliższy jest innej rodzimej formacji – Spiral. Warto skonfrontować płytę The Bell”, zwłaszcza z „Urban Fable” – pierwszą płytą tego rzeszowskiego zespołu.

Osiem zawartych na „The Bell” kompozycji, należy chłonąć jako całość, bez dwóch zdań, dać się ponieść, osaczyć a wręcz zahipnotyzować dźwiękiem. Najlepiej zrobić to tuż po nadejściu zmroku.

7,5/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *