BORISLAV MITIC – 2009 – The Absolute

01. The Absolute
02. Secret Of Life
03. Hidden
04. Within All Existence
05. Promises
06. The Prize Of Eternity
07. For The Chosen
08. Fighter Of Glory
09. Walking The Path
10. To One Truth

Rok Wydania: 2009
Wydawca: Lion Music


No cóż, okazuje się, ze jest to płyta instrumentalna, która zaskoczyła mnie najbardziej od niepamiętnych czasów. Inaczej bowiem jest w przypadku kiedy słuchamy solowej płyty gitarzysty z znanego z innej formacji, inaczej kiedy płyty kogoś wcześniej nam nieznanego. Przyznam, że nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia zapowiedź z wytwórni, a okładka płyty pogorszyła sprawę…

Najczęstsze skojarzenia podczas słuchania tego albumu to pierwszy solowy album Rolanda Grapowa (Four Seasons of Life), czy generalnie płyty gitarzystów hołdujących Malmsteenowskiej szkole. Wprawdzie nie uświadczymy tu przepychu patentów neoklasycznych, ale odnajdziemy pewien ulotny pierwiastek tego stylu i brzmienia. W kilku motywach zarówno brzmienie, jak i styl przypominać może Steve’go Vaia…
Utwory na albumie są urozmaicone, i tak już w tytułowym The Absolute mamy akustyki ale i solowe galopady podszyte szalonymi gitarami rytmicznymi.
W kilku utworach zanim pojawiają się gitary solowe mamy do czynienia z heavy-thrashowymi rytmami…
Oczywiście trudno było wyzbyć się tak oczywistych elementów jak typowo maidenowskie harmonie, ale Borislav przeszczepia je do swoich utworów w sposób płynny, niewymuszony i bardzo naturalny. I tak np. w Secret of life jeśli chodzi o solówki, mamy ślizg od Maiden do Vaia… imponujące! Odnoszę wrażenie, że tego typu budowanie patentów jest na albumie zastosowane nie jeden raz… Bardzo cieszy to, że obok partii solowych, które mają za zadanie pokazać Mitica jako demona prędkości na gryfie, nie zapomniano o kapitalnych motywach (hmm Within All Experience, kojarzy wam się z Vaiem czy Satrianim?). Nie zabrakło również pewnej dozy chorych dźwięków, czy rozwiązań stricte progresywnych.
Utwory na albumie, są bardzo sprawnie skomponowane. Po pierwsze nie nużą, po drugie mimo mnogości zastosowanych rozwiązań, nie sprawiają wrażenia stylistycznej papki. Tam gdzie trzeba jest pazur, gdzie indziej z kolei wymagana przestrzeń.
Mimo że album nie jest nowatorski, słucha się go świetnie, a motywy są charakterystyczne i łatwe do zapamiętania, co niezbyt często zdarza się na płytach wirtuozów.
Co więcej, mimo że Borislav Mitic czerpie wpływy garściami, jego utwory nie brzmią z tego powodu banalnie. Nie ma też mowy o bezpośrednich zrzynach, ani o naśladownictwie. Mitic na kanwie stylu swoich mistrzów tworzy świeże patenty i melodie, w których skojarzenia to tak naprawdę zaleta.
Album jest konceptem, ale w historię, która kryje się za utworami zgłębią zapewne najbardziej zainteresowani…

Jeśli zaś chodzi o bębny, brzmią dobrze, ale są podejrzanie proste. Wytwórnia podaje jedynie, że wszystkie instrumenty obsługuje Borislav, można więc podejrzewać, że bębny nie są prawdziwe… jeśli to jednak automat, to fajnie zrobiony.
Najsłabszym elementem albumu jest okładka, może i stanowi prosty przekaz…. ale czy skuteczny? A może jednak zbyt prosty?

7/10

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *