BOOGIE TOWN, THE – 2010 – 1

Boogie Town, The - 2010 - 1

1. Prelude
2. G.Y.E.
3. Blame It On My Love
4. Somebody Else
5. It Doesn’t Matter
6. You May Cry
7. Emily
8. Such A Mess
9. Running
10. Favorite Enemy
11. Not Scared
12. Get Out The Way
13. Emily (wersja polska)

Rok Wydania: 2010
Wydawca: Mystic Prod.
https://www.facebook.com/theboogietown/


Padła propozycja zrecenzowania płyty The Boogie Town, nazwa co prawda niewiele mi mówiła ale była na tyle intrygująca aby się zainteresować. Dodatkowym bodźcem aby sięgnąć po tą płytę była wytwórnia (Mystic Production), wystarczająca gwarancja na to, iż pozycja w rzeczy samej może okazać się interesująca.

I tak w rzeczywistości jest: intrygująca nazwa, ciekawa okładka (w kolorze czerni z collagem rozrzuconych, podartych czarno białych fotografii członków zespołu), interesująca muzyka a co najważniejsze niezwykły pełen głębi głos Uli Rembalskiej, który jest chyba głównym czynnikiem stanowiącym o muzycznym charakterze The Boogie Town.
Jest kilka takich płyt, które dzięki charyzmie śpiewających pań są mi szczególnie bliskie, kilka przykładów: Tracy Chapman („Tracy Chapman”), Sinead O’Connor („The Lion and The Cobra”), Paula Cole („This Fire”). Dzięki wokalowi Uli Rembalskiej z przyjemnością obok płyt tamtych pań umieszczę debiut naszego rodzimego The Boogie Town.

Materiał został zarejestrowany w studiu Pawła Marciniaka „Manximum Records” w Łodzi. Za mastering odpowiedzialny jest wielokrotnie nominowany do nagrody Grammy – Alan Silverman (pracował m in. z takimi artystami jak: Norah Jones, Keith Richards czy Leonard Cohen) i należy przyznać, że materiał brzmi perfekcyjnie.

Płyta składa się z krótkiego instrumentalnego preludium („Prelude”), z 11-tu kompozycji w języku angielskim, 13-tym utworem jest polska wersja piosenki „Emily” (potencjalnie chyba najbardziej przebojowej). Słuchaczom „Eski Rock” bardziej znany jest pewnie utwór „G.Y.E (Gave You Everything)”, który dotarł podobno do 1-ego miejsca na tamtejszej liście przebojów. Piosenka faktycznie świetna. Trzeba jednak nadmienić, że płyta jako całość jest bardzo równa, pozbawiona zbędnych wypełniaczy. Gdybym musiał, osobiście wyróżniłbym jeszcze: „Blame It On My Love”(jakby nieco w Depeche-owych klimatach), „You May Cray”, „Such A Mess”, „Get Aut The Way” czy wspomniany „Emily”.

Wracając do okładki w kolorze czerni, która robi nieco mroczne wrażenie, muzyka jednak z pewnością mroczną nie jest, bardziej bym ją kojarzył z jasnością i przestrzenią. Muzyka jaką proponuje The Boogie Town na szczęście nie jest „plastikowa”, nie posiada przesadnie pop-owej lekkości ale również nie ma prawdziwego rockowego pazura (może za wyjątkiem kompozycji „It Doesn’t Matter”). Wyważona i wysmakowana jak wykwintna lecz dietetyczna potrawa, nie jest jałowa ani mdła, jednak nie posiada wyrazistego pikantnego posmaku wywołującego wypieki na policzkach. Doskonałe danie do konsumpcji w ciepłe letnie wieczory (niekoniecznie samotne).

I jeszcze raz wielkie ukłony dla Uli Rembalskiej za fantastyczny wokal !

8/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *