1. Immersion I
2. Immersion II
3. Wither
4. Worst Laid Plans
5. Deuterium
6. Towards the Dark
7. You Are the Universe
Rok wydania: 2026
Wydawca: Mystic
BLINDEAD 23, spadkobiercy nieodżałowanego Blindead zadebiutowali właśnie pełnowymiarowym albumem „Deuterium” (wcześniej było jeszcze Ep. „Vanishing”) i jest to wydawnictwo, o którym należy mówić wiele i je zapamiętać!
Wyraźnie słychać tu nawiązania do początków Blindead, czasów, gdzie zespół eksperymentował i nie bał się iść w poprzek trendów grając muzykę nieoczywistą i trudną. „Deuterium” to jazda bez trzymanki, tutaj obok grobowego growlu (i to takiego z najgłębszych głębin piekła) pojawiają się kapitalne czyste partie wokalne, w których jest tyle emocji, że ciarki pojawiają się co i rusz. Dodajmy jeszcze połamane struktury, w których gitary i perkusja nie dają słuchaczowi wytchnienia korespondujące z klimatycznymi, pełnymi pięknych melodii zwolnieniami. „Immersion II” jest klasycznym tego przykładem – tu jest wszystko to o czym wspomniałem – jest moc, agresja, brud, wściekłość, ale i jakaś nostalgia i melancholia. Moimi zdecydowanymi faworytami (choć cały album łykam jak przysłowiowy pelikan) są tytułowy „Deuterium”, w którym partie perkusji sieją spustoszenie w narządzie słuchu, jest mrok, jest ciężar, ale i emocjonalnie zaśpiewany genialny refren, oraz „Towards the Dark”, nieco spokojniejszy, z niespieszną zwrotką i niesamowitym (znów) refrenem (mam ciary!).
Niesamowita płyta – płyta wymagająca, płyta trudna, ale z każdym kolejnym odsłuchem odkrywająca swe tajemnice. To taki rollercoaster, w którym pędzisz w dół by zaraz potem zacząć się unosić w górę a jedyne wytchnienie dają odcinki prostej. Jestem tym albumem zachwycony – podchodziłem do niego bez oczekiwań i przerósł wszelkie moje przypuszczenia. Nie mogę wyjść z podziwu jak niesamowite są fragmenty melodyjne – są po prostu piękne a przeplatane totalnie wściekłymi partiami tworzą coś wyjątkowego! Dla mnie to obecnie top tego co ukazało się w roku 2026!
10/10
Piotr Michalski




















































11/10 to moje minimum dla tej płyty.