01.Observatory
02.Voloop
03.Priority Mail
04.Nitro My Shield
05.Mapmaker’s Dream
06.Litljtatlj
07.Nature Guy
08.Weekend House
09.Pyramide
10.Portamento Mori
Rok wydania: 2025
Wydawca: Crispin Glover Records
Lubicie Depeche Mode? Kochacie ich wczesne nagrania, gdy zamiast żywych bębnów stosowano automat perkusyjny? Macie sentyment do „ejtisowego” brzmienia? Jeśli tak, to po płytę „Manners” grupy Bingo Crowd możecie sięgać w ciemno. Tam czas zatrzymał się w roku 1985. Szykujcie się na wycieczkę w stylu retro.
Formację Bingo Crowd tworzy trójka Norwegów. Są to Andreas Elvenes, Eivind Brønstad i Svein Segtnan. Wcześniej udzielali się w formacji BC* , który to skrót rozwijano jako Bitch Cassidy. Pod tym szyldem wydali w 2008 roku album „Sinecure”. Siedemnaście lat później cała trójka powraca jako Bingo Crowd. Na okładce panowie definiują się zarówno jako autorzy, wykonawcy, realizatorzy dźwięku oraz producenci nagrań. Wygląda więc na to, że są bardzo oszczędni. Trochę grosza jednak wysupłali, gdyż naszych Norweskich Depeszów podczas sesji wsparła jeszcze gościnnie wokalistka Kirsti Huke.
Począwszy od numeru „Observatory” obcujemy tu ze swoistym hołdem dla twórczości Martina L. Gore’a i kolegów. Sposób komponowania to wręcz kserokopia wyżej wymienionego artysty. Niepodzielnie dominuje syntezator i wspomniany uprzednio archaiczny automat perkusyjny. Sporadycznie odzywa się delikatna gitara elektryczna. Jej wstawki są oszczędnie, ascetyczne – co jeszcze bardziej upodabnia materiał muzyczny do spuścizny brytyjskiej elektro-legendy. Wokalista usilnie stara się naśladować manierę Dave’a Gahana. Raczej z miernym skutkiem. Bardziej przypomina to skrzyżowanie Andrewa Eldritcha (Sisters Of Mercy) z Adrianem Hate (Diary Of Dreams). Poniekąd zostajemy więc w klimacie dark.
Zamykająca płytę piosenka „Portamento Mori” mogłaby zyskać tytuł najbardziej udanej w całym tym zestawie. Niestety – nie uzyska. Dlaczego? Otóż z niewyjaśnionych przyczyn autorzy tegoż dzieła postanowili popsuć je w drugiej minucie za pomocą parosekundowej wstawki o charakterze… blackmetalowym! Dokładnie tak. Po co? Nie mam pojęcia. Być może chcieli w ten sposób podkreślić swoje norweskie pochodzenie. Wszak w Norwegii black metal grywa się już dzieciom do kołyski. Niewykluczone, że członkowie Bingo Crowd takim właśnie gatunkiem parali się w poprzednim zespole. Tego nie wiem i sprawdzać nie zamierzam. Tak czy inaczej – gest upchnięcia blackmetalowego wtrętu w piosence „Portamento Mori” jest przysłowiowym strzałem w kolano. Niczemu nie służy i psuje potencjał całkiem zgrabnego kawałka.
„Manners” trwa niespełna 40 minut. To w zupełności wystarczy dla zaspokojenia własnych ambicji stania się norweskim substytutem Depeche Mode. Skandynawskie trio może teraz śmiało promować swoje dzieło na cyklicznych zlotach fanów DM. Na przebicie się gdziekolwiek wyżej raczej bym nie liczył. Do tego wypadałoby zaproponować jeszcze coś od siebie (poza idiotyczną wstawką w ostatniej piosence). Coś w pełni autorskiego. Tutaj tego niestety zabrakło.
5/10
Michał Kass



















































