BEYOND THE EVENT HORIZON – 2026 – Contact

1.In
2.Mind
3.Running nowhere
4.Echo of L.O.O.T.
5.Beyond part 1
6.Beyond part 2
7.L.O.O.T.
8.Out

Rok wydania: 2026
Wydawca: Oskar Records


Poznański Beyond The Event Horizon po sześcioletniej przerwie, wydaje nową płytę. Jest to obok Ep-ki, ich trzeci pełny album. Jeżeli chodzi o obecne personalia, z zespołu odszedł grający na klawiszach Tytus Adamczewski. Natomiast zasiliła go wokalistka – Asia Malicka. Nie jest to więc jak dotychczas, zespół w 100% instrumentalny.

Jeżeli chodzi o muzykę, to od debiutanckiego wydanego w 2013 roku „Even Horizon” styl pozostał. To nadal ekscytująca dawka kosmicznych dźwięków, będących połączeniem ambientu, post rocka oraz prog rocka. Najlepiej sprawdza się tutaj zdanie, które posłużyło mi na określenie ich muzyki, w wcześniejszych recenzjach: „…Poznaniacy grają kosmicznego post rocka, albo post- rockowego space rocka…”.

Jednominutowy wstępniak – „In” jest jak pojawienie się okładkowego, niezidentyfikowanego obiektu latającego, by wchłonąć nas do środka i odlecieć. Nie mam nic przeciwko temu, bo już „Mind”, wprowadza nas w specyficzny trans Beyondsowych dźwięków.  Co do brzmienia, muszę stwierdzić, że dawno dźwięk perkusji nie sprawiał mi tyle przyjemności w odsłuchu, co tutaj! To nie sekcja rytmiczna bębniąca od niechcenia gdzieś w kącie. To istotny element kreowania klimatu tej płyty. Na tle owej perkusji, pojawiają się charakterystyczne post rockowo brzmiące gitary i hipnotyzująca elektronika. Kolejny „Running nowhere”, to nieco spokojniejszy numer z fajnie pulsującym basem i elektronicznymi plamami. Jakbyśmy znaleźli się w miejscu pozbawionym grawitacji. W końcu doszliśmy do momentu, którego w twórczości Poznaniaków jeszcze nie było – „Echo of L.O.O.T.”. Pierwsza kompozycja i jak na razie jedyna, w której pojawia się wokal. Nie wiedzieć czemu, na pierwszy rzut skojarzył mi się z muzyką Maanamu (…portowa dzielnica, wszystko ma słony smak…). Ale tak naprawdę jest to dosyć mocny utwór, z licznymi zwolnieniami. Jeżeli chodzi o wkład Joasi Malickiej, to nie tylko śpiew, ale również forma melorecytacji, która idealnie wpisuje się w klimat tej kompozycji. „Beyond part 1”, to chyba najbardziej mroczny, a zarazem najostrzejszy fragment, wgniata w fotel, a gitara łupie tu wręcz thrash-metalowo! „Beyond part 2” jest już chyba zdecydowanie bardziej przestrzenny.  L.O.O.T. jest jakby instrumentalnym przedłużeniem klimatu Echo of L.O.O.T. – to również  bardzo mocny, motoryczny numer. Wszystko zaczęło się intrem „In”, wiec musi być i outro, oczywiście – „Out”, jednak zdecydowanie dłuższe. Tajemniczy latający talerz powraca, by nas w dość delikatny sposób odstawić na miejsce.

Słuchanie muzyki Beyondsów wyzwala we mnie podobne emocje, co chłoniecie muzyki MONKEY3, który niedawno miałem przyjemność podziwiać podczas koncertu. Czekam z niecierpliwością na trasę koncertową  BEYOND THE EVENT HORIZON co prawda nie z szwajcarskim MONKEY3, a z szwedzkim OH HIROSHIMA. Oj dawno ich nie widziałem na żywo! Będzie się działo!

8,5/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *