01.Pan Wymagacz
02.Telewizja
03.Białe kamienie
04.Pomatka
05.Um tetterette kalarepum
06.Wstyd
07.Królestwo
08.Walidator
09.Smak firmy
10.Broń
11.Brawo
12.Dziękuję
Rok wydania: 2025
Wydawca: Music Corner Records
Balkony bywają różne. Z niektórych roztaczają się urocze widoki. Można rozkoszować się zapachem kwitnących kwiatów, śpiewem ptaków i ogrzewać twarz blaskiem promieni słonecznych. Zrelaksować się, odetchnąć. Ale nie tu. Ten Balkon jest szorstki, niebezpieczny. Bez poręczy. Niełatwo złapać oddech i zachować czujność. Ale jedno jest pewne – to nie jest Parter, to jest bardzo wysokie piętro.
Formacja Balkon na płycie „Parter” rzeczywiście próbuje nas sprowadzić do parteru. Wytrącić nas z przysłowiowej strefy komfortu. Tu nie ma prostych rozwiązań. Nie ma dźwięków lekkich, łatwych i przyjemnych. No, chyba że chodzi o przyjemność o podłożu perwersyjnym. To wówczas owszem, proszę bardzo.
W czasach, gdy większość młodych wykonawców próbuje łagodzić swój przekaz artystyczny w celu zwiększenia szans dotarcia do masowego odbiorcy, trio Balkon robi coś dokładnie odwrotnego. Michał Białas (głos, gitara), Jakub Buczek (bas, drugi głos) i Krzysztof Sroka (perkusja) idą pod wiatr. Ale w tym szaleństwie jest metoda. Twórczość tego nieoczywistego tercetu na pewno nie pozostawi nikogo obojętnym. Albo się ich znienawidzi albo zostanie dozgonnym fanem.
Wielu pewnie zniechęci się już przy pierwszym kontakcie. Otwierający płytę „Pan Wymagacz” to taki swoisty odsiew, selekcja przed wejściem. Innego tak szorstkiego numeru na przywitanie to ze świecą szukać. Krzykliwy, nieczytelny wokal na granicy fałszu. Przerysowany, teatralny. A w tle równie jazgotliwa muzyka. Do tego jeszcze ten kontrowersyjny tekst. Chociaż bardzo odważne i alternatywnie poetyckie liryki to akurat znak charakterystyczny całej płyty „Parter”. Tu nie ma przyjemnych wersów, słodkich refrenów. To nie ta estetyka. Tu musi boleć, żebyście poczuli o co chodzi.
Jeśli wytrzymaliście pierwszy numer to „Telewizja” i „Białe kamienie” wciąż wystawiają Waszą cierpliwość na ciężką próbę. Aczkolwiek powoli zaczynacie rozumieć, że cały ten chaos ma jednak sens. Instrumentaliści w gruncie rzeczy okazują się całkiem sprawnymi muzykami, bas serwuje zgrabne motywy, perkusja pilnuje połamanego rytmu, gitara oprócz zgiełku potrafi też wygrywać całkiem intrygujące riffy. W okolicach „Pomatki” zaczynacie się przyzwyczajać. Dzięki temu nie przegapicie numerów „Wstyd” czy „Walidator” a raczej warto poczekać. Potem jeszcze „Broń” a na końcu „Dziękuję”. Przebrnęliście przez to. I teraz możliwości są dwie – „nigdy więcej” albo klawisz „repeat”.
Jeśli więc ktoś zada sobie ten trud i przesłucha zawartość płyty „Parter” a potem da jej powtórną szansę, dojdzie do wniosku, że oto na naszej scenie niezależnej wyrasta ważna siła, której zlekceważyć nie można. A nawet nie wypada. Z jednej strony ślady trójmiejskiej alternatywy lat 90-tych, z drugiej hardcore punk, metal, jazz, jakieś dalekie echa Świetlików czy Homo Twist, z kolejnej sam nie wiem co jeszcze. Coś nienazwanego. Bo Balkon ma tych stron bardzo dużo. I w którą by się nie obrócić – coś się tam dzieje!
8/10
Michał Kass


















































