1. Neverland
2. Gdzieś są ogrody
3. Miłość po grób
4. Po co jest ta gra
5. Złodziej
6. Nowy dzień
7. Przebudzenie
8. Jeszcze raz
9. Nie wierzę wam
10. Tu i teraz
Rok wydania: 2024
Wydawca: Lynx Music
BADdo – nowa nazwa, płytowy debiut, ale jednak nie tak do końca nowy. Rozwiązanie tajemnicy tkwi w tytule płyty – KRUK. Ten nowopowstały projekt składa się bowiem z muzyków, którzy wcześniej byli częścią znanej i cenionej, śląskiej formacji KRUK. BADdo tworzą bowiem: Tomasz Wiśniewski (wokal), Krzysztof Walczyk (hammond, syntezatory), Krzysztof Nowak (bas), Dariusz Nawara (perkusja). Muzycy ci współtworzyli niegdyś takie płyty Kruka jak: „Before He’ll Kill”, It „Will Not Come Back You”, czy „Be3”.
Oczywiście nie ma tutaj lidera Kruka, gitarzysty Piotra Brzychcego, mają natomiast na pokładzie młodego, utalentowanego gitarowego wirtuoza którym bez wątpienia jawi się Wojciech Bembenek. Nawiązując do niewątpliwych inspiracji, które zawsze towarzyszyły Krukowi, czyli Deep Purple, chciało by się powiedzieć, nie ma Ritchiego Blackmora, jest Steve Morse, albo Simon McBride! No i mają w składzie Krzysztofa Walczyka na klawiszach – wiadomo, to John Lord i Don Airey w jednym! Tomasz Wiśniewski nie wchodzi tutaj w wokalne górki, jak często czynił to będąc wokalistą Kruka (ale Ian Gillan też już z tego nie robi). Jego czysty wokal, jest również tutaj wartością dodaną.
Inspiracje klasycznym hard rockiem nadal jest motorem napędowym dla tych muzyków. Jednak jeżeli chodzi o BAdo, jest tutaj zdecydowanie więcej ciągotek w stronę blues rockowej stylistyki („Gdzieś są ogrody” „Miłość Po Grób”), a nawet rock and rolla („Złodziej”). Płyta powinna więc przypaść do gustu również miłośnikom Dżemu czy Cree. Drugim wyróżnikiem jest fakt, że nie stronią na tej płycie od rockowych ballad („Nowy dzień”, „Jeszcze raz”, „Tu i teraz”), co sprawia że materiał ten jest bardziej przystępny, nie tylko dla hard rockowych wyjadaczy. Na szczęście mimo takiego stanu rzeczy, muzyka nie trąci komercją. Notabene najbardziej komercyjnym fragmentem jest chyba „Nie wierzę wam”. Aby nadać tej płycie delikatnego, komercyjnego sznytu, nie muszą sięgać do coverów i angażować do tego celu dodatkowych gości, jak Piotr Kupicha (nawiązując do kompozycji „Simply The Best Kruka). Najbardziej atrakcyjna dla fanów progresywnych brzmień będzie mój faworyt, wyjątkowa kompozycja „Po co jest ta gra”.
Ostatni na płycie , „Tu i Teraz” świetnie nawała by się jako tło do końcówki filmu, może właśnie pod takim tytułem? Odnosząc się do tzw. napisów końcowych, warto nadmienić, że realizacji nagrań, mixu i masteringu w Epicentrum Studio dokonał również znany i ceniony muzyk i gitarzysta (Brain Connect, Osada Vida, Wojciech Ciuraj Band) – Jan Mitoraj.
7,5/10
Marek Toma


















































