1. Black Truth & White Lies (intro)
2. Burn It
3. Untie Me Now
4. Ain’t It Enough
5. Bad Stories
6. Excess
7. Some Memories Remain
8. I Live Again Feat. Eddy Santacreu (Koritni)
9. Watch Out
10. Running Away
11. Hollywood Gonzo
Rok wydania: 2012
Wydawca:
http://www.backtracklane.com/
Ten krążek zafundował mi huśtawkę nastrojów, od konsternacji przy
kontakcie z okładką, gdzie nie można było stwierdzić co jest nazwa
zespołu, a co tytułem płyty, po sinusoidę stylistyczną zawartą na
płycie.
Francuzi z Backtrack Lane parają się dość rozrzuconym stylistycznie
rockiem. Do tego na albumie pojawiają się utwory o różnorodnym
zabarwieniu emocjonalnym. Od charyzmatycznych rockowych kawałków, po
melodyjne ballady. Zaskakuje to jak bardzo twórczość grupy wydaje się
być spójna mimo ewidentnego sięgania po rożne środki wyrazu. Zespół
potrafi zarówno sięgnąć w hardrockową stylistykę typu chociażby w stylu
Guns n Roses (solówki) przez southernowe i grunge’owe riffy, po luz
charakterystyczny dla (na przykład) Red Hot Chilli Peppers. Charyzma i
luz z jakim zespół potrafi podejść do własnej muzyki sprawia, że jedyne
trafne określenia na gatunek którym parają się Francuzi, to crossover
lub powerrock.
Kolejne utwory na „Black truth & white lies” zaskakująco trafiają w
moje gusta, mimo to że wydawałoby się, że w kilku przypadkach stroniłem
od gatunku który reprezentuje dany motyw. Muzyka Blactrack lane po
prostu mnie przekonuje. Swoją szczerością i radością z grania, która to
udziela się także słuchaczowi.
8,5/10
Piotr Spyra


















































