1. 1 – 4 – 8
2. Ruiny
3. Tchnienie
4. Uwolniłem się
5. Toń
Rok wydania 2025
Wydawca: D.I.Y. Koło Records
ASTERIAE to formacja powstała w Poznaniu w roku 2019. W roku 2023 ukazał się ich debiut zatytułowany „Gasnąc”, w 2024 ukazał się „Black Vine Sessions” a rok obecny przynosi „Miejsce, Które Nazywam Sobą”.
To mój pierwszy kontakt z twórczością tej formacji i powiem, że jest co najmniej interesująco. Mikstura post-metalu i hardcore’a z black metalowymi naleciałościami to mieszanka iście piorunująca. Zespół nie bawi się w jakieś półśrodki. Tu jest jazda na całego, agresywna muzyka i niebanalne, egzystencjalne pełne emocji teksty. Wściekłe (ale takie wściekłe do kwadratu) wokale znakomicie komponują się z muzyką, która w tym całym huraganowym ataku potrafi ujmować klimatem i melodią. Zespół nie boi się nastrojowych zwolnień i czystych gitar. Takie fragmenty pozwalają słuchaczowi złapać oddech przed kolejnym ciosem. „1 – 4 – 8” rozwala głośniki, jest wręcz opętane a w ciężkim „Ruiny” pojawiają się czyste wokale. „Tchnienie” rozpoczyna nastrojowy fragment, który następnie przechodzi w basowy motyw (w tle dosłyszymy melodyjne partie gitar). „Uwolniłem się” to hardocore’owa jazda z wykrzyczanym tekstem. Ciekawie prezentuje się też zamykający całość „Toń” z wkomponowanym wręcz nastrojowym zwolnieniem.
„Miejsce, Które Nazywam Sobą” trwa niecałe 30 minut, ale to naprawdę intensywne minuty. Zespół wyrzuca z siebie pokłady złości i frustracji, a muzyka choć niezwykle agresywne nie jest pozbawiona melodii i czegoś co każe do niej wracać… dobra robota!
8,5/10
Piotr Michalski














































