ARENA – 2003 – Caught in the Act

arena-caught-dvd

1. Witch Hunt
2. And Angel Falls
3. Painted Man
4. This Way Madness Lies
5. Spectre At The Feast
6. Skin Game
7. Salamander
8. Bitter Harvest
9. City Of Lanterns
10. Riding The Tide
11. Cutting The Cards
12. Ascension
13. Serenity
14. Chosen
15. Double Vision
16. Hanging Tree
17. Breathe
18. The Butterfly Man
19. Enemy Without
20. Solomon
21. Jericho
22. Crying For Help VII

Rok wydania: 2003
Wydawca: Metal Mind Productions
http://www.verglas.com/arenaworld/


Z koncertowymi wydawnictwami muzycznymi jest w moim przypadku, tak jakby zaprosić dziecko na wystawny obiad. Możesz się starać zaserwować wyszukane danie główne, ale twój gość i tak zacznie od deseru… Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale koncertowe DVD zawsze zaczynam oglądać od dodatków. Najpierw, jakieś smaczki czy raport zza kulis, potem wywiad i galeria. A na samym końcu zabieram się za danie główne.

Caught in the Act Areny jest dla mnie wydawnictwem o tyle ciekawym, że nie miałem okazji uczestniczyć w tym koncercie (w przeciwieństwie do dania głównego DVD Smoke & Mirrors). Co najdziwniejsze, tak się zdarzyło, że do dzisiaj nie miałem okazji oglądać tego koncertu w całości. Dopiero wiedziony impulsem po katowickim koncercie w ramach promocji 7 deegrees of separation, zruinowałem portfel i uzupełniłem moją koncertowa płytotekę Areny o brakujące pozycje. Wśród nich rzeczony Caught in the Act.

Wracając do nomenklatury kulinarnej, w tym przypadku deser zaledwie podsycił apetyt na danie główne. Dodatki tego koncertu, to zaledwie przyjemne akcenty wydawnictwa. Niby nic spektakularnego, jednak przegląda się je z przyjemnością.

Za to sam koncert jest więcej niż zadowalający. Nie dość, że to zapis setu po jednej z lepszych płyt zespołu, czyli Contagion, to w przeciwieństwie do wielu kolejnych wydawnictw sygnowanych logo MMP, które posiadam, ten odbył się w studio Krzemionki.
Scena wydaje się większa niż w przypadku Teatru Śląskiego, tradycyjnie już, za zespołem ustawiono dwa telebimy, które wyświetlają, a to wizualizacje, a to ujęcia muzyków przekazywane na żywo lub lekko zmodyfikowane. Odnoszę też wrażenie, że wielkość sceny pozytywnie wpłynęła na jakość oświetlenia. Jest fantastyczne!

Sam zespół na scenie nie zaskoczył mnie szczególnie. Spodziewałem się perfekcjonizmu i tak właśnie Arena prezentowała się na scenie.
W zasadzie wiadomo, że filarami zespołu od zawsze byli Nolan i Pointer, na scenie jednak rolę frontmana przejmuje ówczesny wokalista – Rob Sowden, który nie dość, że wokalnie prezentował się świetnie, to jeszcze wnosił nową jakość w utwory oryginalnie wykonywane przez poprzednich (moim zdaniem) technicznie gorszych wokalistów grupy. Często zmieniał strój, przywdziewał różne okulary czy kapelusz, nadając występowi grupy rockowej, charakter przedstawienia.
na parę chwil uwaga skupia się na gitarzyście grupy, Johnie Michellu, który w utworach instrumentalnych czaruje wręcz dźwiękami swojej gitary.

Realizacja koncertu jednak prezentuje zespół bardzo sprawiedliwie. Sporo zbliżeń zatem mamy nie tylko zza klawiszy czy bębnów, ale w strategicznych momentach zobaczyć możemy popisy każdego z muzyków. Realizacja pozwala także zwrócić uwagę na pewne niuanse, jak zwyczajowe luźne gacie perkusisty, czy kadzidełka klawiszowca.
Mix 5.1 jest tu również miłym akcentem raczej. W tylnych głośnikach słyszymy głównie publiczność czy niektóre z motywów klawiszowych. Należy wziąć poprawkę, że to koncert sprzed wielu już lat i dobrodziejstwa tej technologii ewoluowały do dziś i zdążyły nas nieco rozpieścić.

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *