ANNALIST – 1997/2013 – Eon

ANNALIST - Eon

1. Piosenka Mistyczna
2. Gdzie Skarb Tam Serce
3. Nikt Ani Nigdy
4. Spotkanie Przy Rzece
5. Listopad 515
6. Cienie Wokół Mnie
7. Opowieść Jesienna
8. Podróż
9. Diabeł Znów Pojawił się w Tych Stronach
10. Znajome Miejsce lub Klucz
11. Dłonie
12. Eon

Rok wydania: 1997/2013
Wydawca: Ars Mundi/Prog Team
http://www.annalist.eu


Trzeci krążek Annalist (o których się mówi, ze albo gruntują pozycję zespołu, albo go grzebią) wywołał skrajne emocje. Część z fanów przyjęła, nowe zdecydowanie łatwiejsze w odbiorze oblicze zespołu, inni kręcili nosami.

Zmiany? Muzycy całkowicie porzucili język angielski na rzecz ojczystego. Ma to oczywiście swoje zalety, ale i wady. Angielski wokalisty, Roberta Srzednickiego nie był zbyt przekonujący, w przypadku języka polskiego istnieje jednak ryzyko „wyłożenia” się na tekstach… Na szczęście z tymi ostatnimi, choć może nie są wybitne, źle nie jest i „Eon” słucha się z dużą dozą przyjemności.

Album rozpoczynają trzy utwory, co do których zastanawiam się jakim cudem nie stały się hitami. „Piosenka Mistyczna”, „Gdzie Skarb Tam Serce” czy „Nikt Ani Nigdy” to trzy potencjalne hiciory! Szkoda, że skończyło się tylko na…. „potencjalne”. Zespół nieco uprościł strukturę swoich kompozycji, stały się bardziej radiowe i przystępne, ale wciąż nad całością unosi się duch neoprogresywnego rocka. Bardzo ciekawie wypadają też instrumentalne rytmiczna „Podróż” i nieco mroczny „Diabeł Znów Pojawił się w Tych Stronach” (tego diabła namierzy też w przyszłości – przypominam mamy rok 1997 – grupa Osada Vida. Muzycy z Piekar będą się jednak zastanawiać czy pochodzi on z Hiszpanii 😉 )

Inny od swoich poprzedniczek „Eon” to bardzo wyrównany album, z wpadającymi w ucho melodiami i ładnymi partiami instrumentów. Muzycy na tej płycie w końcu zabrzmieli jak należy, uwagę zwraca też, iż technicznie bardzo poprawił się wokalista. Co z tego, skoro Annalist pozostali zespołem niespełnionych nadziei. Zespół się rozpadł i na kolejny krążek przyszło nieco poczekać…

8/10

Piotr Michalski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *