ANNALIST – 1995/2013 – Artemis

ANNALIST - Artemis

1. The Return
2. Aniot I Duch
3. Over My Head
4. Gtebiej W Biel
5. Mostek Pomnik Postac
6. Pochodnia Z Miasta Bram
7. Pod Wierzba (Wierzba)
8. The Watchtower
9. Eclipse
10. Juniper

Rok wydania: 1995/2013
Wydawca: Ars Mundi/ Prog Team
http://www.annalist.eu


Rok 1995 przyniósł drugi pełnowymiarowy album w dyskografii Annalist. „Artemis”, bo o tym krążku mowa, był nową jakością. Zespół zdecydowanie „okrzepł” a muzycy wydorośleli. Utwory, które wypełniły to wydawnictwo, w porównaniu z debiutem nie tylko lepiej brzmiały, były lepsze pod każdym względem. Zespół zdecydowanie popracował nad strukturą swoich kompozycji i nie są one już tak „kwadratowe” jak w przypadku niektórych z „Memories”.

Jeszcze otwierający całość „The Return” wydaje się być w prostej linii kontynuatorem stylu z jedynki, ale już kolejny „Anioł i Duch ” przynosi pewne zmiany. Jest bardzo nośnie i wręcz radiowo, a co najistotniejsze zaśpiewany jest w naszym ojczystym języku (jak się potem okaże język polski z czasem zdominuje twórczość zespołu).

„Artemis” nie był rewolucją. To była naturalna ewolucja i rozwój będący elementem „dorastania” każdego zespołu. Owszem, można mieć pewne zastrzeżenia do sposobu śpiewania wokalisty (na pewno ma charakterystyczną barwę głosu) czy jego języka angielskiego, ale utwory, które wypełniły to wydawnictwo są po prostu dobre. Zespół ciekawie rozłożył emocje i zbudował nastrój płyty. Są fragmenty pełne żaru i pasji („Over My Head”, „Głębiej w Biel”) a z drugiej strony lekkie i zwiewne jak „Mostek Pomnik Postać”, którego nie powstydziłyby się zespoły pokroju… T. Love (porównanie to ma głównie unaocznić fakt przebojowości tego utworu).

„Artemis” zamknął pewien rozdział w twórczości kronikarzy (annalist). Kolejny krążek był już pewną rewolucją, ale o tym kolejnym razem.

7,5/10

Piotr Michalski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *