ANDROMEDA – 2008 – The Immunity Zone

ANDROMEDA - The Immunity Zone

1. Recognizing Fate
2. Slaves of the Plethoria Season
3. Ghosts on Retinas
4. Censoring Truth
5. Worst Enemy
6. My Star
7. Another Step
8. Shadow of Lucent Moon
9. Veil of Illumination

Rok Wydania: 2008
Wydawca: Nightmare Records


Nowy album Andromeda był z niecierpliwością wyczekiwany, tym bardziej, że poprzednia płyta – Chimera rozbudziła apetyty zarówno fanów jak i krytyków. Zapewne popularność albumu zadecydowała, że trasę promującą Chimerę zwieńczyło zarejestrowanie DVD.
Co bardziej niecierpliwi fani już od jakiegoś czasu wypatrywali wieści na forum internetowym grupy. I o ile na początku członkowie zespołu wypuścili na świat kilka szczegółów dotyczących konstrukcji albumu, tak później przez około 6 miesięcy w sieci nie pojawiła się żadna informacja.
Dopiero tuż przed premierą pojawiły się fragmenty utworów i okładka – ogłoszone oficjalnie.

Dość niepokojącym i kontrowersyjnym posunięciem okazała się kolejność utworów na płycie. Paradoksalnie na pierwszy ogień poszły nie najbardziej lotne i chwytliwe kawałki, ale jeden z trudniejszych na krążku utworów „Recognizing Fate”.
Płyta, o ile na początku zadziwia, rozkręca się… i już drugi utwór „Slaves of the plethora season” nie ustępuje w niczym kawałkom z poprzedniej płyty. Jest ciężki, połamany i posiada wyraźny element melodyczny w postaci refrenu i podkładu klawiszy.
Kolejnym jasnym punktem albumu jest „Worst Enemy”, który ponownie przywodzi na myśl płyty poprzednie. Nie ustępują im także „Ghost of retinas” czy „Censoring thruths”.
Mimo, ze płytę wieńczy rozbudowana, kilkunastominutowa kompozycja, naszpikowana jest bardzo fajnymi motywami – zmianami i patentami, które mogą zapadać w pamięć. Natomiast konstrukcja utworu sprawia, że można go ogarnąć dopiero po kilkukrotnym przesłuchaniu.

Płyta po kilkukrotnym przesłuchaniu wydaje się pozycją porządną i obraniem pewnego kierunku w dyskografii grupy. Krokiem w stronę muzyki bardziej ambitnej, a mniej melodyjnej.
Kto wie, czy odbiór płyty przez fanów i media spowoduje kontynuację obranej drogi, czy raczej powrót do kompozycji bardziej przystępnych.
Wydaje się zatem, że Andromeda zbierze falę krytyki na własne życzenie – na początku i na końcu albumu umieszczając utwory najdłuższe, a co za tym idzie najtrudniejsze w odbiorze.
Płytę zdecydowanie można polecić fanom zespołu – nie wydaje mi się aby mogła ich zawieść.
Jeśli ktoś natomiast chciałby poznać grupę – to chyba nie jest najlepszy album by zaczynać nim przygodę z Andromeda…

7,75/10

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *