APPLESEED – 2014 – Heat From The Sun
Muzykę Appleseed określiłbym więc mianem klimatyczno-energetycznego hard-proga otulonego post rockowym szalem. „Otulać” się nim warto, bo „szal” ma bardzo bogate „wzornictwo”, mimo jego delikatności i miękkości robi się czasami gorąco.
APPLE BELLS – 2011 – Rzeka Dam
Jest to dobra całość, która może wzbudzać bardzo skrajne emocje. Dla jednych może być to rzecz wprost nudna a dla innych wyjątkowo ciekawa i poruszająca. Dla mnie jest to po prostu dobry album z ciekawymi tekstami, do którego na pewno jeszcze zdarzy mi się powrócić.
APPEARANCE OF NOTHING – 2011 – All Gods Are Gone
Appearance of Nothing i ich nowy album All Gods Are Gone, to istna układanka. Pojedyncze jej elementy są atrakcyjne, jednak to całość robi wrażenie nie tylko tym, że efekt jest monumentalny ale faktem, że elementy zazębiają się fantastycznie tworząc mieszankę wybuchową.
APOSTOLIS ANTHIMOS – 2008 – Minatures
Jedno z moich pierwszych przesłuchań albumu odbyło się w ulicznym korku. Doszedłem wówczas do wniosku, że muzyka jazzowa jest urokliwa jak miasto. Trudne, skomplikowane a czasami wręcz brzydkie – jednak wielu ludzi chce w nim mieszkać. Nie tylko dlatego że to wygodne, ale ma też swój czar.
APOGEE – 2018 – Conspiracy of Fools
Muzyka serwowana przez ten duet to dość klasyczny i jednak nieco zbyt zachowawczy progresywny rock. Wszystko jest ładnie skomponowane, zagrane, wydawnictwo okraszone jest ładną graficznie książeczką i zapakowane w elegancki digipack… brakuje jednak tego magicznego pierwiastka, który powoduje, że album pozostaje na długo w pamięci.
APOGEE – 2015 – The Art of Mind
Malkontenci zarzucą pewnie płycie, że nie wnosi krzty świeżości, w nieco skostniały, progresywny, muzyczny szkielet. Wszyscy dźwiękowi paleontolodzy, w obcowaniu z muzyka Apogee znajdą jednak wiele przyjemności.
APOCALYPTICA – 2019 – Cell-0
Dziewiąta płyta Finów intryguje zresztą samym tytułem. „Cell Zero”, ale też „Cello” (czyli wiolonczela w języku angielskim). Świetna płyta, oby wyznaczyła dla Apocalyptiki kierunek na przyszłość…
APOCALYPTICA – 2019 – Aquarela
Ten album ma jedną zasadniczą wadę. Jest za krótki. Dwadzieścia cztery minuty przemknęły błyskawicznie i jeśli zespół przygotowuje coś więcej – oto mamy przystawkę do genialnego albumu, którym Apocalyptica ma szansę wrócić na właściwe tory.
APOCALYPTICA – 2015 – Shadowmaker
W sumie mam problem z „Shadowmaker”, bo z jednej strony trzeba ich pochwalić za to, że kombinują i nie stoją w miejscu („amerykańska” odsłona płyty), a także nie odcinają się od swoich korzeni (instrumentalna część – bomba!). Ale z drugiej – zdarzają się mielizny kompozycyjne, które psują odbiór całości.
KISS – redakcyjny TOP
Zapraszamy do naszego, redakcyjnego TOP grupy KISS. Kto w redakcji, lubi którą płytę i dlaczego? O tym poniżej!
APOCALYPTICA – 2013 – Wagner Reloaded
Świetny album. Nie ukrywam, że mocno zamieszał w moim prywatnym podsumowaniu dobiegającego powoli końca roku…
APE TO GOD – 2013 – Ape to God
No cóż, nie zawsze muzyka musi być oczywista, równa i przejrzysta. Niektórzy lubią namieszać, powywijać. Myślę, że Ape To God jest właśnie takim zespołem i proponowana przez nich formuła z pewnością znajdzie swoje grono odbiorców
ANYWAY – 1998 – Chambers
W zespole tkwił potencjał, ale niestety gdy ukazywał się debiut, takie granie było w odwrocie.
ANVISION – 2020 – Love & Hate
Dla miłośników prog metalu – pozycja obowiązkowa. Materiał brzmi bardzo soczyście i selektywnie, można wgryźć się w ten soczysty, muzyczny miąższ i delektować się do woli. Kolejne cztery lata…?




























































