1. Genesis
2. Urors Well
3. Flight of the Phoenix
4. Reign of Fire
5. Hammer of the Gods
6. Rise of the Kraken
7. Fallen Empire
8. Leviathan
9. Codex Gigas
Rok wydania: 2017
Wydawca: –
https://www.facebook.com/nyktophobia/
Dochodzą wieści, że przedstawiciel death metalu, grupa NYKTOPHOBIA
pracuje nad następcą debiutu. Z tej też okazji nie zaszkodzi napisać
kilka słów odnośnie pierwszego ich wydawnictwa.
„Fallen Empire” ukazał się w ubiegłym roku i jak już wspomniałem
powyżej, jest to studyjny debiut tej niemieckich formacji, której
początki sięgają 2015 roku. W jej szeregach znajdują się między innymi
muzycy związani z DAWN OF DISEASE, w tym obecny wokalista polskiego
pochodzenia, Tomasz Wiśniewski. To, co tworzy niemieckie trio to
klasyczny death metal, bez jakichkolwiek skłonności do unowocześniania.
Dziesięć kompozycji „Fallen Empire” stanowi poniekąd hołd wobec klasyki
gatunku. Jest on ucieleśnieniem europejskiej, głównie skandynawskiej
odmiany death metalu. Towarzyszą temu liczne zwolnienia, klimatyczne
ornamentacje gitarowe (nieco w stylu PARADISE LOST) nierzadko o wyraźnie
melodyjnym charakterze. Nie brakuje również szybkości, gdzie „machina”
osiąga wysokie obroty. Nie jest to jednak wydawnictwo ukierunkowane
wyłącznie na permanentną gonitwę bez zahamowań. Pod tym względem Niemcy
starają się różnicować napięcie, stosują liczne zmiany, zwolnienia,
instrumentalne wtrącenia. Stąd utwory aranżacyjnie nie są ascetyczne i
dzieje się w nich całkiem sporo. Pojawiają się także ciekawe smaczki jak
choćby; barokowe wtrącenie na wstępie „Leviathan” czy też pojawiające
się w trakcie „Rise of the Kraken”, mroczne odgłosy będące nawiązaniem
do okładkowej grafiki.
Pewne zastrzeżenia budzą (u mnie): płaskie, zdławione brzmienie oraz
płynność poszczególnych motywów – z tego tytułu, w niektórych miejscach
pojawiają się dziwne zawirowania rytmiczne potęgując toporność
kompozycji (ma to miejsce między innymi podczas „Urors Well” czy też
kompozycji otwierającej). Nie jest to jednak nagminne zjawisko, ale jego
występowanie nieco umniejsza walory słuchowe. Poza tym całość
prezentuje się całkiem nieźle, choć do euforii sporo brakuje.
Szczególną uwagę zwraca za to świetna okładka o ewidentnie
apokaliptycznym usposobieniu – obraz, bez dwóch zdań, robi jak najlepsze
wrażenie. Zaskakuje natomiast fakt, że nie umieszczono na niej ani
tytułu płyty, ani logo zespołu?! Trochę to zastanawiające, a z drugiej
strony takie posunięcie wprowadza aurę tajemniczości. Pozytywne odczucia
wywołuje także wnętrze książeczki, gdzie oprócz tekstów (i jedynie
jednej fotografii zespołu) nie brakuje klimatycznych grafik utrzymanych w
podobnym tonie i jednolitej kolorystyce.
Nie wiem jak reszta, ale zwolennicy klasycznego death metalu powinni
przyjrzeć się debiutowi grupy NYKTOPHOBIA bliżej. Materiał co prawda nie
wnosi niczego nowego, a muzyka jaką zawiera jest ukierunkowana przede
wszystkim na klasyczne wzorce. Cóż więcej można dodać – „Fallen Empire”
to nieco ponad półgodzinna jazda dla zatwardziałych wielbicieli
metalowego żywiołu!
6,5/10
Marcin Magiera















































