EXODUS powróci do Polski z gościem specjalnym

240808-exodus-deicide

Kochacie thrash? Jeśli tak, musicie być 8 sierpnia w Warszawie, gdzie wystąpi EXODUS, legenda, której nie musimy Wam chyba przedstawiać…

To będzie wybitny wieczór, bo w końcu Exodus to jeden z największych i najbardziej zasłużonych zespołów w dziejach thrashu! Do dźwięków ich największych hitów ciała same idą w mosh i zalecamy się temu nie opierać! W roli bardzo specjalnego gościa tego wieczoru, na scenie pojawi się DEICIDE!

Bilety na koncert pojawią się w sprzedaży 5 marca (11:00) na https://knockoutmusicstore.pl/ (druki kolekcjonerskie)


EXODUS (USA) thrash metal:
Gdybyśmy mieli wymieniać wszystkie zasługi Exodus na thrashmetalowej niwie, prawdopodobnie moglibyśmy zrobić z tego książkę – i to podzieloną na parę tomów. Amerykańska grupa przewodzona przez niezmordowanego Garego Holta, który terminuje także w Slayerze, to absolutni mistrzowie kąsających riffów w średnich lub też wyścigowych tempach. Na koncertach panuje chaos (w końcu tytuł utworu “A Lesson in Violence” nie wziął się znikąd…), muzycznie nie ma miejsca na wytchnienie, a każdy numer to zachęta do dzikiego moshu bez opamiętania. Akurat w ich przypadku ów mosh jest wyjątkowo zasadny, bo przecież jeden z największych hitów formacji, a więc “The Toxic Waltz”, opowiada właśnie o tym i, jak się pewnie domyślacie, jest jednym z największych thrashowych hymnów. Wyciągajcie katany z szafy, prasujcie rurki – 8 sierpnia czeka was samo gęste.


DEICIDE (USA) death metal:
Kiedy lwia część zespołów deathmetalowych brała na tapet cmentarzyska, zgniliznę i trupy w najróżniejszych stanach rozkładu, Deicide podnieśli poprzeczkę parę metrów wyżej i weszli do najczarniejszych czeluści piekła. Ekipa Glena Bentona nieprzerwanie pielęgnuje zajadły, zblastowany i chaotyczny death metal, który emanuje samą siarką, a przede wszystkim nienawiścią do wszystkiego, co boskie, odmienianą przez wszelkie możliwe przypadki. Nie ma co, wypada w tym przekonująco, bo gdy wypluwane w ilościach hurtowych bluźnierstwa zespalają się z riffową dziczą i tytaniczną pracą sekcji rytmicznej, to trudno o brak przekonania. Zmiłowania i łaski nie dostąpicie, to na pewno.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *