To było niezwykłe wydarzenie z kilku powodów; po pierwsze 20-te jubileuszowe (chyba najstarsze w tym nurcie muzycznym w kraju), po drugie z braku najważniejszego „szefa” poprzednich edycji – Jaśka Bożko, no i z powodu „afrykańskiej” aury. Wyglądało na to, że z powodu aury, oba miasta w Kraju; Toruń i Słubice „prześcigały się o tzw. „palmę pierwszeństwa” , gdzie goręcej ? Toruń przegrał … tylko o 0,2 °C, ze Słubicami, dochodząc do wartości 40,3ᵒ C…
Aura przez dwa dni dała o sobie znać. Mimo tego, dwa dni festiwalowe udało się przeprowadzić zgodnie z programem. Co najważniejsze, technika sceniczna kierowana była przez firmę nagłośnieniową i oświetleniową SHR Studios Dominika Szumnego z Gdyni dała radę. Na scenie „roiło się” od wentylatorów, a publiczność mogła skorzystać z „kurtyn wodnych”. Już sam ten opis świadczy, z czym musieli się zmierzyć organizatorzy.
Ale czas zacząć, jak wypadły zespoły i muzycy na scenie festiwalowej?
I-dzień, sobota 27 czerwca
Zainaugurował mistrz gitary DARIUSZ KRZYSZTOF KURMAN, przedstawiając set ze swojego materiału (Guitars Projekt). Cóż to był za koncert! Mimo że temperatura dawała o sobie poznać, wpływ na strojność strun gitary wymagała od Darka mnóstwo zabiegów, aby kunszt wykonania był na wysokim poziomie. Udało się, co uznać trzeba za sukces, mimo tej „pioruńskiej” aury!
Chwila oddechu i na scenie pojawiła się grupa ANDAREDA, opierając swój występ na ostatnio wydanym albumie „Eksperyment człowiek”. Album ten był zwieńczeniem dwudziestoparoletniej działalności zespołu, wydającego pod różnymi składami personalnymi i nazwami kilka innych albumów. W albumie „Eksperyment człowiek” mówi się o koncepcji wyboru istnienia, miłości, cierpieniu, wzlotach, upadkach a finalnie również o śmierci.
Kolejny występ był jednym z tych, które pamięta się długo. To był historyczny koncert duetu KRZYSZTOF LEPIARCZYK/MAREK SMELKOIWSKI. Zetknęły się z sobą, poetycka odsłona twórczości Lepiarczyka i niezwykle ciepły i głęboki głos Smelkowskiego, który dodaje całości kolorytu.
Występ wypełniony był utworami z 3 płyt; PADRE “From faraway Island”, „Jakżesz ja się uspokoję” w hołdzie Stanisławowi Wyspiańskiemu oraz do wierszy Adama Asnyka „Album Pieśni”. Marek podjął się interpretacji wokalnej do wyjątkowej muzyki skomponowanej przez Krzysztofa. Słuchacze urzeczeni byli magicznym art rockowym brzmieniem. Warto też przy tej okazji wspomnieć występ juniora rodu Smelkowskich – Igora (gitara solowa), laureata nagrody Janusza Bożko dla „Obiecującego Młodego Talentu w Nurcie Rocka Progresywnego” (zdobył wraz z nieobecnym na festiwalu Bartoszem Kusikiem).
Kolejne wydarzenie to pojawienie się na scenie SZYMONA BRZEZIŃSKIEGO, gitarzysty i głównego kompozytora nieistniejącego już ABRAXAS. Muzyk wystąpił w formule projektu NADJUTRZE, wraz ze swoją żoną Kingą. Widownia amfiteatru została wprowadzona w świat niebanalnych brzmień tych znanych Abraxasowych klasyków i innych tych jeszcze nie wydanych. Szymon …. dwoił się i troił … grając na przemian: na klawiszach, perkusji i tym instrumencie na którym spod palców trącających struny jest osobą rozpoznawalną w światku gitarowej muzyki art rockowej. Na koniec występu widownia otrzymała od Szymona to, na co czekała, gitarową solówkę z „Pokuszenia”, która jest oficjalnym hymnem festiwalu. Owacjom nie było końca!
Zwieńczeniem sobotniego wieczoru był występ niemieckiej neoprogresywnej formacji CHANDELIER. Set muzyczny zawierał stare, znane dokonania sprzed lat, co widzowie przyjęli z zadowoleniem. Głos wokalisty Martina Edena kojarzony z wokalistą grupy IQ mógł przypaść do gustu, jedynie co raziło to … sypialne spodenki. Najważniejsze, że muzyka się spodobała, czego wyrazem było ciepłe podziękowanie muzykom.
II-dzień, niedziela 28 czerwca
Koncert rozpoczął MARCIN PAJĄK, ze świetnymi instrumentalistami towarzyszącymi; Tomaszem Zawadzkim – bas, Pawłem Okła „OKO” – gitara, Szymonen Tarka – saksofon oraz Mateuszem Salatą – perkusja. Ciekawy do odnotowania był fakt, gdy w trakcie występu widzowie byli obdarowywani wydawnictwami CD za friko autorstwa Marcina. Piszący tą relację wzbogacił swoją kolekcję o „Space Travel, „Sound of The Trees” i „Last Day in Poland”. Dziękuję.
Po nim wystąpili EUPHORIZONE, który oceniam jako najlepszy z trzech, na których byłem. Niewątpliwie jest to zasługa nowego wokalisty Oleksandra Onofriichuka. Koncert ten nie mógł być streamingowany, ze względu na premierowe utwory na nowej płycie (zapowiadanej na jesień). W finale koncertu zaprezentowali cover „Child in Time” z repertuaru Deep Purple, co ujawniło spore zdolności wokalne i instrumentalne grupy.
Ponowna przerwa, po której OUDEZIEL – laureat ubiegłorocznej 15 edycji nagrody Roberta Ro-Ro Roszaka za najlepsze wydawnictwo roku 2025, – zaprezentował kapitalnie brzmiące utwory, w tym gitarową wersję słynnego i wzruszającego tematu Andrzeja Kurylewicza do serialu Polskie drogi, a pod koniec kapitalnego wykonania „Ordinary Life”. Trzeba zaznaczyć, była też zabawna interakcja perkusisty – Jarosława Bielawskiego z publicznością, który komunikował się z zebranymi za pomocą wielkich białych plansz z napisami …. wzbudzając entuzjazm.
Nim artyści Oudeziel zeszli ze sceny, nastąpiła przejmująca chwila festiwalu: muzyczno – medialne wspomnienie o zmarłym guru Festiwalu – Januszu Bożko. Na tą okazję Artur Wolski wyprodukował clip komponując ścieżkę dźwiękową wraz z filmikiem, prezentującą Janusza. Pod koniec clipu publiczność oddała honor, odbierając .. na stojąco. Był to wzruszający moment, niektórym zakręciła sią łza w oku.
Festiwal zamknął świętujący swoje 35-lecie QUIDAM. Z tej okazji wszyscy muzycy z ostatniego składu w 100 % wystąpili na scenie w bardzo dobrej formie! Bardzo dobrze dobrany zestaw kompozycji z „Kinds of Solitude at Night”, „They Are There to Remind Us”, w których iskry leciały od solowych popisów gitarowych Macieja Mellera, przy wsparciu fletowym Jacka Zasady. W kulminacyjnym momencie przy „We Are Alone Together” … bosonogi Bartosz Kossowicz wybrał się do publiczności.
Krótko po godzinie 22 nastąpiło zakończenie 20-go jubileuszowego Festiwalu, z którego zadowoleni widzowie oraz muzycy rozchodzili się w nadziei, że rok oczekiwań na 21 edycję szybko minie. Sam festiwal miał oczywiście przesympatyczną atmosferę, pełną rozmów przy licznych stoiskach z płytami, czy bliskiego kontaktu publiczności z artystami. Trudno było nie zauważyć, że wszystko to robią ludzie pełni pasji i poświęcenia dla tej idei ze Stowarzyszenia SIN Progres. W tym momencie warto wspomnieć o dwóch inicjatywach organizatorów; pierwsza, to już 15 edycja Nagrody Roberta „RORO” Roszaka, dla najlepszego wydawnictwa w 2025 roku – „The Finest Hour” autorstwa zespołu OUDEZIEL, druga to 5-ty Plebiscyt im. Piotra „Grudnia” Grudzińskiego, dla MACIEJA MELLERA – gitarzysta, MARCIN ZWIERŻDŻYŃSKI – klawisze, PRZEMYSŁAW SKRZYPIEC – bas, MACIEJ GAŃCZAK – perkusja, KRZYSZTOF WRÓBEL – wokal, Zespół: QUIDAM. Wyróżnienie specjalne:RYSZARD BAZARNIK – SIN PROGRES i ROCK AREA.
Uczestnicy Festiwalu podkreślają bardzo dobrą organizację imprezy. Wielu fascynuje urok samego miasta Torunia. Obiecują wrócić tu za rok. Teraz fani rocka progresywnego szykują się na 25 – 26 lipca na OSTRÓW ROCK FESTIVAL’2026, gdzie znowu będzie się działo!
Do zobaczenia pod sceną.
Tekst; Ryszard Bazarnik
Foto: Paweł Świrek




















































