Kategoria: Recenzje
WITCHEN – 2026 – Nieoczywiste
Jeśli w waszych serduchach choć w minimalnym stopniu gra gotycka nuta to album szczecińskiego WITCHEN, zatytułowany „Nieoczywiste”, sprawi Wam wiele przyjemności.
LONG DISTANCE CALLING – 2026 – The Phantom Void.
Long Distance Calling kolejny już raz udowadniają, że można tworzyć intrygującą, wciągająca muzykę, mimo wydawało by się bardzo schematycznej konwencji, jaką jest muzyka post rockowa.
LYRRE – 2026 – Nothing is Promised
Chyba właśnie jesteśmy świadkami narodzin jednego z najlepszych albumów z folk metalem jaki powstał w kraju nad Wisłą. „Nothing is Promised” grupy LYRRE to kwintesencja tego co najlepsze w tym dośc specyficznym i coraz bardziej popularnym gatunku.
TARABAN – 2026 – VNΛLIVE Ep.
„VNΛLIVE” to koncertowa propozycja grupy TARABAN. Materiał został zarejestrowany podczas wieńczącego trasę zespołu koncertu w krakowskim Hype Park (2025-05-10)
KEOPS – 2026 – Bitter Story For Humanity
1. Walk of death2. Breath of fire3. Misery memento4. Bitter story for humanity5. Sacred land6. The Rite7. She sells sanctuary8. Fals gods9. The Machine10. Sinner…
DEEP PURPLE – 2026 – Splat!
DEEP PURPLE wciąż się chce! Panowie wieku są już słusznego (no, może poza Simonem McBridem), ale rock wiąż płynie im w żyłach!
THE RIVEROSE – 2026 – The Riverose
Kompozytorska dojrzałość i aranżacyjny kunszt idzie tu w parze z wysokimi umiejętnościami instrumentalno-wokalnymi.
THE HOLEUM – 2026 – Ensis
Dobrze pamiętam, że „Sublime Emptiness” przyciągnął moją uwagę i co by nie mówić, pozostawił po sobie dobre wrażenie. Z tego też względu, jeszcze bardziej ucieszył mnie fakt, iż będę miał możliwość opisania ich premierowy materiał, a jakie są tego efekty? Można sprawdzić poniżej.
Płyta miesiąca – czerwiec 2026
Tradycyjny, redakcyjny, comiesięczny, wydawniczy zestaw The Best Of. Tym razem w przypadku jednej z płyt, duża zgodność ! SLEEPING PULSE – Dream & Limitations Konkurencja…
ESSENTIAL MUSIC (Robert Golla & Roland Oumard – 2026 – Better Late Than Never
Wszystkie płyty Roberta, z którymi przyszło mi się dotychczas zmierzyć, łączył wspólny mianownik. Otóż – paradoksalnie – żadna z nich absolutnie nie przypominała swojej poprzedniczki. Każda była na swój sposób odmienna. Zrealizowana w innym składzie, w innych okolicznościach i przede wszystkim każda zawierała całkiem odmienną materię dźwiękową.
LION’S SHARE – 2026 – Inferno
Jeżeli się nie mylę, na następcę „Dark Hours” trzeba było czekać aż siedemnaście lat! To naprawdę szmat czasu i aż dziw, że zespół pozwolił sobie na tak długą absencję wydawniczą, ale pewnie były ku temu powody. Jednak niektórzy może nawet zdążyli już zapomnieć o istnieniu LION’S SHARE. Na całe szczęście szwedzcy przedstawiciele heavy/power metalu powrócili i to w wielkim stylu.
SPINOFONIA – 2026 – 4
Czwórka podąża w mocniejszym kierunku, ale tym samym jeszcze bardziej trafia w moje gusta. Odnoszę wrażenie, że więcej tu metalowego szlifu. Co więcej całość – i to zarówno kompozycyjnie jak i produkcyjnie – wydaje się pełnymi garściami czerpać z końca lat 90-tych.
SUGAR HORSE – 2026 – Not a Sound in Heaven
„Not a Sound in Heaven” to mój pierwszy kontakt z dokonaniami formacji SUGAR HORSE i powiem tylko, że z każdym kolejnym utworem byłem coraz bardziej pod wrażeniem. Niech nikogo nie zwiedzie ten „sugar” w nazwie – tu nie ma miejsca na klasyczny cukier.
LUNATIC SOUL – 2026 – Transition II
Okładki Lunatic Soul przybierały już różne barwy, bywając odzwierciedleniem muzycznego klimatu i artystycznej wizji Mariusza Dudy. Tym razem jako tło okładkowego, charakterystycznego symbolu Lunaric Soul, posłużyła barwa zieleni.

























































