Player – 2013 – Too Many Reasons

1. Man On Fire
2. Precious
3. I Will
4. Tell Me
5. The Sins of Yesterday
6. You’re My Addiction
7. Too Many Reasons
8. To the Extreme
9. The Words You Say
10. Life in Color
11. A Part of Me
12. Kites
13. Nothin’ Like You
14. Baby Come Back

Rok wydania: 2013
Wydawca: Frontiers Records
http://www.player-theband.com/


Już jakiś czas temu moje zainteresowanie wzbudziła EPka reaktywowanego zespołu PLAYER. Te kilka utworów pozostawiło nieco niedopowiedzeń, ale też w pewien sposób ukierunkowało oczekiwania. Wydawało się zatem, że w kategorii melodyjnego hard rock, czy AORu, pojawi nam się niebawem całkiem niezła płyta.
Oczywiście machiną reklamową jest tu udział Rona Mossa – znanego z popularnej również w naszym kraju telenoweli.
Pierwszoplanową postacią zespołu jednakże jest Peter Beckett – producent i twórca większości materiału na albumie „Too many reasons”.

I o ile moje pierwsze kontakty z muzyką PLAYER nacechowane były ciekawością, a nawet pewnym pobłażaniem, tak po pełny album sięgałem już z przyjemnością. Po kilku przesłuchaniach gdzieś w mojej głowie przestałem nawet traktować zespół w kategoriach typowego AOR… Obecnie wole myśleć o tym jako grupie soft rockowej. Sporo bowiem w ich muzyce akustycznych brzmień i generalnie spokojniejszych melodii.
Większość z 14 zawartych na krążku kompozycji stroni od marazmu. Zaledwie kilka razy podczas słuchania albumu pojawiają się dźwięki miałkie – bo owszem i takich zespół się nie ustrzegł. Może odwrotnie niż zwykle zamiast wskazywać faworytów powiem, iż płyta jest na tyle wyrównana, że zdarzają się może ze dwa utwory które nie trafiają w moje gusta. Pierwszy z nich to wspominany już przeze mnie niegdyś tytułowy utwór z EPki, drugim jest dość mdła ballada. Bo mimo, że zespół czuje się bardzo dobrze w konwencji grania akustycznego, jeden utwór faktycznie przesłodzili.
Wspomnieć warto, że grupa nie tylko bryluje w spokojnych konwencjach. Ostrzejsze riffy, to również ich domena… a wszystko co robią jest stonowane i nieprzerysowane. Słychać tu werwę energię i radość grania…

Wrócę do postaci Ronna Mossa, po którym być może wielu spodziewałoby się tutaj większej, bardziej znaczącej roli. Basista zespołu swoimi wokalizami obdarzył zaledwie dwa utwory, jednak jego popularność tłumaczy fakt iż jest traktowany jako równorzędny z Beckettem członek grupy… Ale chyba przede wszystkim jest tu głównym specjalistą od wizerunku.

Album „Too many reasons” nie porywa, nie powoduje przyspieszonego bicia serca, ale też nie nuży. Właściwie to nie miałem podczas pierwszych przesłuchań ani momentu zwątpienia, czy też ochoty by zakończyć przygodę z tym albumem. Płyta toczy się własnym niespiesznym rytmem. Szybsze ostrzejsze zrywy również jakoś wpasowują się w soft gitarową konwencję… płyty po prostu dobrze się słucha. I muszę przyznać, że album przebija niektóre Frontiersowskie produkcje AORowe ostatnich czasów. Tym którzy stronią od tej płyty „dla zasady”, zapewniam, że PLAYER to nie jest ani odgrzewany kotlet, ani ciepłe kluchy. To po prostu niezła rockowa płyta.

6,5/10

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *