WARDRUNA – Einar Selvik

WARDRUNA - konferencja

WARDRUNA jest pewnym fenomenem. Nordyckie klimaty w naszym kraju miały zawsze wielu sympatyków. Ich kolejne koncerty były wyprzedawane… tymczasem rzeczywistość pandemiczna spowodowała, że wydanie nowego albumu musiało zostać przełożone. Głównie na temat “Kvitravn”miałem szansę porozmawiać z Einarem Selvikiem.


Zmuszony byłeś przesunąć premierę album ponad pół roku, czy to było… czy to jest dla ciebie trudne oczekiwanie?

Oczywiście przygotowanie albumu to wiele pracy i wiele planowania, czasem nawet trwa to lata. Kiedy widzieliśmy, co się dzieje i wiedzieliśmy że trzeba będzie przełożyć premierę, bo wyprodukowanie albumu stało się nie możliwe, oczywiście było to bardzo rozczarowujące, ale musieliśmy pozostać konstruktywnymi i znaleźć nowy plan, więc przesunęliśmy datę kawał czasu do przodu by być pewnym że tym razem będziemy w stanie ją wydać. Na początku jest to dziwne i rozczarowujące, ale później zmieniasz punkt widzenia i myślę, że wyszło dobrze.

Co porabiałeś w czasie tych miesięcy?

Zaraz po tym jak zdecydowaliśmy się przesunąć premierę, naprawdę chciałem wydać jakąś muzykę, więc wróciłem do studia i nagrałem kawałek „Lyfjaberg” który wydaliśmy w maju, wraz z wideoklipem, więc to była część pracy, ale również byłem w tym czasie zajęty pracą nad soundtrackiem do gry Assassin’s Creed – Valhalla, więc był to bardzo pracowity okres mimo tego że nie było żadnych koncertów, promocji albumu i takich rzeczy,

Czy nowa data premiery 22.01.2021 ma jakieś ukryte znaczenie, czy po prostu wygląda fajnie?

Tak naprawdę nie ma żadnego ukrytego znaczenia, po prostu postanowiliśmy tak to ustawić, a fakt że wygląda fajnie, to dla nas dodatkowy bonus (śmiech).

Biały Kruk oznacza coś unikalnego, a czy ma jakieś dodatkowe znaczenie w tradycji nordyckiej?

Biały kruk, czy też inne białe, mityczne zwierzęta mają głębsze znaczenie nie tylko w tradycji nordyckiej, ale również w tradycjach zachodnich, czy też rdzennych Amerykan czy Afrykanów, nie tylko jeśli chodzi o kruki, ale i jelenie, niedźwiedzie, łosie, słonie, lwy, węże. I często tak jak w przypadku białego kruka przypisuje się im profetyczną symbolikę. Często poruszają się między życiem i śmiercią i symbolizują pewien rodzaj odrodzenia, nowy początek, może to oznaczać wiele różnych rzeczy. Osobiście jestem zafascynowany i związany z samym krukiem, który jest bardzo centralną postacią w nordyckiej tradycji, więc jest to powód dla którego wybrałem tytuł dla tego albumu.

Słyszałem, że nowy album będzie kontynuacją “Runljod” zakładam, że chodzi o kontynuację tekstową?

Tak, ale też chodzi o kontynuację muzyczną. Mam na myśli, że chodzi o ten sam rodzaj kreatywnego konceptu jak w trylogii. Muzycznie chodzi o jak najbliższe trzymanie się zadanego tematu z którym pracuję, instrumentów, których używam, gdzie nagrywam, i tak dalej. Tekstowo również jest bardzo podobnie, tryglogia „Runljod” także dotyczyła animistycznych pomysłów, naszego związku z naturą, z nami samymi i z czymś większym niż my sami. Tym razem jednak powiedziałbym że zagłębiamy się w szczegóły, dotyczy to konkretnych zagadnień… jak my ludzie definiujemy sami siebie, także w odniesieniu do natury, tradycji,

Wielką przyjemnością jest oglądać twoje wideoklipy, pasują idealnie do muzyki,

Dziękuję

Chciałem więc zapytać o dwie rzeczy. Czy biały kruk w klipie “Kvitravn” był prawdziwy i czy to był wytresowany ptak?

Tak, oczywiście to było jedno z wyzwań. To piosenka, do której chcieliśmy zrobić klip od dłuższego czasu, ale jak zrobić klip „Biały Kruk” bez białego kruka, przecież to bardzo rzadkie zwierzęta, prawie dwa lata szukaliśmy, pytaliśmy fotografów, w obszarach, gdzie regularnie się pojawiały. I nagle z grubsza w tym czasie kiedy mieliśmy to kręcić, dotarliśmy do osoby w Rosji, która miała wytresowanego białego kruka. Dla nas było to jak nagłe błogosławieństwo od bogów. Oczywiście było to wyzwanie, trzeba było to zrobić zdalnie, osobno z rosyjską ekipą filmową, z powodu wszystkich restrykcji covidowych. Ale tak – to prawdziwy biały kruk i to bardzo młody ptak.

Kolejne pytanie dotyczy klipu do “Grá”. Ty w nim grasz i śpiewasz, a wilk po prostu przechadza się obok. Czy muzyka nie przeszkadzała zwierzęciu? Nie było to niebezpieczne?

To jest odratowany wilk w Finlandii, z którym także dwa lata temu pracowałem, wówczas w teledysku mieliśmy trzy wilki. Jeden z tych wilków dołączył do nas także podczas kręcenia klipu do “Grá”. Oczywiście to nie jest naturalne dla wilka by być na planie, w studio. Był to proces, ale ta wilczyca imieniem Tihu jest naprawdę odważna i ciekawska, a jeśli nie miałaby na to ochoty, to po prostu by się nie udało. Odbyło się to z naprawdę dobrymi trenerami, więc o ile poprzedni klip kręciliśmy prawie tydzień adoptując się z wilkami, tak tym razem ona mnie pamiętała i pamiętała wszystkie rzeczy, które robiliśmy wcześniej podczas kręcenia klipu. Według jej opiekunów, bardzo jej się to podobało i polubiła też mnie, co jest dla mnie dużym komplementem, to wyjątkowe uczucie. Więc nie przeszkadzała jej muzyka, ale kiedy pracujesz ze zwierzętami, nigdy nie możesz tego zaplanować, to nie jest jak z psem, nie reagują na komendy, są dzikie, sceptyczne, nie odpoczywają, wciąż wszystko obserwują, podczas produkcji filmu musisz wykorzystać chwilę, bo po prostu to wilk tu decyduje. Nie, było to niebezpieczne. Wilki nie są tak naprawdę agresywnymi zwierzętami, jak myśli wielu ludzi, one bardziej boją się nas niż my powinniśmy się bać ich, ale muszę powiedzieć że było to świetne doświadczenie.

Widziałem też jakiś twój klip z angielskimi literkami, zastanawiam się, musisz mieć świadomość, że wielu twoich fanów nie rozumie twoich tekstów, czy pomimo to czujesz się wygodnie komponując w swoim języku?

Tak, absolutnie, język jest ważny, ale zawsze zachęcam ludzi do studiowania moich tekstów i publikacji, moja muzyka pojawia się z tłumaczeniem angielskim, pod publikowanymi klipami pojawiają się tłumaczenia angielskie, tak samo w bookletach CD czy vinyli, nawet w Itunes kiedy zakupisz pliki otrzymujesz booklet z tłumaczeniami. Poezja jest ważną częścią, ale powiedziałbym że również język jest ważną częścią tego jak WARDRUNA brzmi. Oczywiście możesz czerpać przyjemność z muzyki bez rozumienia słów, ale to dodatkowy wymiar muzyki, jeśli studiujesz poezję i rozumiesz kontekst piosenki.

To dość znany fakt, że wiele instrumentów konstruujesz sam – i to jest super, mówisz o tym w większości wywiadów i na początku nie chciałem o to pytać, ale  wówczas zauważyłem, że używasz ich na swoich teledyskach na zewnątrz, zimą. Więc czy to było wyzwaniem by zaprojektować ich zwiększoną wytrzymałość na przykład na temperaturę?

Oczywiście większość z tych instrumentów – zwłaszcza strunowych jest bardzo czułych na temperaturę, pogodę. I oczywiście stanie na deszczu czy na śniegu nie jest dobre dla żadnego instrumentu, ale to nie były występy na żywo, tylko kręcenie klipu i nie zostały one specjalnie zaprojektowane by wytrzymać takie warunki, ale przyznam, że niektóre instrumenty, które zrobiłem albo które zrobiono dla mnie, posiadają wersje koncertowe. Kiedy na przykład gram koncert autorski, potrzebuję inny rodzaj strun, niż ten który używam w studio. Tak jak tagelharpe. Kiedy używam jej w studio, struny są z końskiego włosia, są one bardzo wrażliwe na temperaturę i wilgotność powietrza, więc jeśli gran na tym instrumencie koncert WARDRUNA zwłaszcza koncert na powietrzu, wówczas używam strun metalowych, bo są bardziej wytrzymałe i bardziej stabilne.

Te instrumenty są też narażone na zniszczenia, czy kiedykolwiek zniszczyłeś jakiś podczas koncertu?

Nie podczas koncertu, ale największym problemem jest ich transport lotniczy, ponieważ bardzo często obchodzono się z nimi bardzo brutalnie. Więc ilekroć wysyłam te instrumenty, mimo tego że je naprawdę porządnie opakuję, jest to zawsze bardzo stresujące. Czasem otwieram case i okazuje się że instrument musi być naprawiany, więc to naprawdę spore ryzyko i coś, czego się boję – szczerze mówiąc.

Jak postrzegasz zespoły tworzące muzykę folkową, używając komputerowej technologii?

Ja też używam technologii komputerowej. Ale jeśli masz na myśli że wcale nie używają akustycznych instrumentów, cóż – ludzie mogą robić co im się podoba, mnie osobiście to się zbytnio nie podoba, myślę, że zatraca się prawdziwe znaczenie i feeling instrumentu, czasem wręcz słyszysz że grane jest to na keyboardzie, to nie takie same brzmienie, czasem wręcz brzmi to jak coś co nawet nie jest instrumentem, więc na poziomie osobistym nie jestem wielkim fanem takiego podejścia, ale ludzie mogą robić to co czują. To oczywiście dużo prostsze, zagrać na klawiaturze, ale brzmi to dużo gorzej.

A co myślisz o muzykach tworzących muzykę etniczną z innego (obcego dla siebie) regionu. Czy to twoim zdaniem uczciwe?

Właściwie nie mam nic przeciwko, to naturalne, że możesz być zainspirowany innymi kulturami, to nic nowego. Kiedy słyszę Norwegów grających muzykę bluegrass z Mississipi… to rzeczy które zawsze się zdarzały. To naturalne inspirować się muzyką innych kultur czy etniką, nie przeszkadza mi to, myślę że to w sumie dość fajne. Nie ma co do tego reguł  i nie widzę powodów, dla których miały by być jakieś reguły. To jest potęga muzyki, kiedy potrafisz przekraczać wyimaginowane granice kultur, myślę, że muzyka ma jeszcze większą moc w tym przypadku niż inne formy sztuki, by omijać granice językowe i kulturowe, uważam, że to świetne.

Czy udzielałeś ostatnio jakiegoś wywiadu, gdzie nie pytaliby cię o serial Wikingowie?

Tak, czasami zdarza się (śmiech), nie wszyscy o to pytają. Ale to mnie nie dziwi, że ludzie pytają o ten serial, to w końcu globalnie popularny serial telewizyjny, a moja muzyka była dość eksponowana w tym serialu, to naturalne, więc nie przeszkadza mi to.

Pytał Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *