HAMMERFALL – Joacim Cans

Hammerfall

Wywiad z frontmanem HAMMERFALL miałem ustawiony ponad miesiąc przed premierą nowej płyty. Muszę przyznać, że sympatyzuję z grupą od czasów debiutu. A moja ciekawość została podsycona przesłanymi przez wytwórnię albumem i materiałami promocyjnymi. Pewne kwestie pozostawały do wyjaśnienia… inne zweryfikował już czas. Podzielę się zatem z wami zapisem z tej rozmowy w przeddzień premiery “Hammer of Dawn”.


Cześć, na wstępie chciałem powiedzieć, że bardzo cieszyłem się na ten wywiad. Tak naprawdę byłeś pierwszym zagranicznym artystą, z którym przeprowadzałem wywiad… było to przed wydaniem „Renegarde” w 2000 roku.

O – super, 22 lata i wciąż jesteś w branży. Bardzo się cieszę (śmiech).

Przede wszystkim chciałem zapytać, czy wy i wasze godziny jesteście zdrowi, czy wszystko w porządku?

Cóż, powiedziałbym, że jest tak dobrze, jak to możliwe w tych okolicznościach. To ciężki okres dla wszystkich. Ale by odpowiedzieć na twoje pytanie w najprostszy sposób. Tak, dziękuję bardzo (śmiech).

Tworzyliście album podczas pandemii. Czy ta praca wyglądała tym razem inaczej? Wiele zespołów z którymi ostatnio rozmawiałem nagrywało płyty zdalnie, jak to było w waszym przypadku?

Hammerfall pracuje obecnie inaczej niż na początku, czy też przez pierwsze 15 lat, pisanie utworów jest stałym procesem, dla tej płyty rozpoczęło się już wtedy kiedy nagrywałem w Los Angeles wokale na „Dominion”, w lutym 2019. Oskar pracował już nad nowymi riffami na nowy album, o którym właśnie rozmawiamy. Więc dla nas to jest zawsze proces, ale po tym jak zakończyliśmy amerykańską i europejską trasę , wszystko się zamknęło. Mieliśmy nadzieję, że uda się zagrać trasę pod koniec 2020, którą jednak odwołano, a także w 2021. I to wszystko zmieniło, bo musieliśmy się raczej skupić na pisaniu piosenek, bo wiedzieliśmy że kiedy świat się otworzy w 2022 roku „Dominion” będzie miał 2,5 roku, będziemy musieli mieć coś nowego by móc to zaprezentować. Wówczas zaangażowaliśmy się mocniej w proces pisania utworów. To nie było proste, czasem budzisz się i nie masz inspiracji, co zrobisz? Pusta strona… Więc ja i Oskar musieliśmy pracować ciężko, zaczerpnąć głęboko wewnątrz siebie i znaleźć coś nad czym można pracować. W końcu byliśmy w stanie to osiągnąć, ale to była – powiedziałbym – ciągła walka. Kiedy przyszło do nagrywania tego albumu, robiliśmy to w ten sam sposób w jaki to robimy od czasów „(Re)volution”. Bębny, bas, gitary, nagrywaliśmy w studio Oskara, pod Gothenburgiem. Więc to nie odbywało się zdalnie, lecz tak samo jak poprzednio. Ale dla mnie nagrywanie wokali było trochę bardziej skomplikowane. Ponieważ pracowałem w Los Angeles z Jamesem Michaelem, przez ostatnie 10 lat. Wszystko było ustawione i przygotowane i tym razem, ale nie zostałem wpuszczony do kraju, musiałem mieć zatem plan „B”. Zanim to się wydarzyło skontaktowałem się z Jacobem Hansenem i mówię „takie są fakty, zabookowałem Jamesa Michaela, ale sprawy przybrały gorszy obrót i nie mogę tam jechać, czy masz wolny slot w kalendarzu jako wyjście awaryjne dla mnie”. I powiedział „jasne, oczywiście, jeśli będziesz mnie potrzebował – jestem, ale muszę zatwierdzić dość duże produkcje, więc muszę wiedzieć czy przyjedziesz”. I jak zapewne wiesz, LA nie wypaliło, więc wskoczyłem w samochód i pojechałem do Danii, by zarejestrować wokale z Jacobem Hasenem, Ta podróż była dłuższa niż lot do Los Angeles, z jakiś dziwnych powodów, dla podróżującej osoby Dania stała się dość odległym miejscem od Sztokholmu.

Hammerfall hammer of dawn

Nowy album wydaje się dość witalny i optymistyczny, jak to zrobiliście?

Fakt, że wszyscy byliśmy uziemieni w domach od lutego 2020, i nie mogliśmy grać na żywo, a granie koncertów to jest to dla czego żyjemy. Więc wszyscy przelali tak wiele energii i frustracji, pozytywnych i negatywnych fal, którymi moglibyśmy eksplodować i kiedy w tym czasie przybyliśmy do studia, ta cała energia gdzieś musiała zostać ukierunkowana. Myślę, że to nasz najbardziej koncertowo brzmiący studyjny album. No i oczywiście mamy dobre utwory, naprawdę jestem zadowolony z tych piosenek.

Na nowej płycie nie znalazł się żaden utwór o tematyce pandemicznej. Ale jak powiedziałeś, prace nad nową płytą rozpoczęliście dwa lata temu. To być może macie w planach napisać coś o takiej tematyce na następny album?

Ludzie mają dość pandemii i tematów z nią z związanych. Jeśli napisalibyśmy utwory czy album z tym związany – nikt ale to NIKT by nie chciał go słuchać. Wysyłamy raczej pozytywną wiadomość do wszystkich, nawet jeśli zerkniesz na okładkę albumu, jest bardziej pozytywna niż na przykład „Dominion” ponieważ scena z okładki „Dominion” jest umiejscowiona w Pandemonium – stolicy piekła, tym razem mamy Hectora powstającego z covidowych popiołów, z młotem zagłady w ręku i zamierza prowadzić drogą do przyszłości. Więc – nie – nie będzie utworów o pandemii. Ale… są piosenki na tym albumie które dotyczą… cóż podczas pandemii zdałem sobie sprawę że nie jestem nieśmiertelny, zacząłem sporo o tym myśleć. „O cholera, kiedyś w końcu umrę”. Więc kawałek „Venerate me” jest w zasadzie o tym. Mamy kawałek „Too old to die young” który ponownie dotyczy tematyki wieku, czy starzenia się, Myślę że to druga strona monety covidowej.

Do wspomnianego utworu zaprosiliście samego Kinga Diamonda, pojawia się w chórkach. W którym momencie doszliście do wniosku, że jego głos będzie pasował do waszego kawałka.

Ten pomysł pojawił się wcześnie, w momencie kiedy Oskar zaprezentował mi ten kawałek, powiedział „posłuchaj tego fragmentu, wiesz – mam wizję słyszę tam śpiewającego Kinga Diamonda”, i mówi „wiesz co – po prostu go spytajmy”. „Myślisz że się zgodzi?” , „Najgorsze co może się wydarzyć – to najwyżej nam odmówi”. Pontus, nasz drugi gitarzysta jest dobrym przyjacielem Kinga, właściwie my wszyscy jesteśmy jego przyjaciółmi, ale Pontus jest jego dźwiękowcem na koncertach, więc poprosiliśmy by zadzwonił do Kinga i go spytał. Zadzwonił – a King powiedział „Hell yeah! To będzie fajne być małą częścią historii Hammerfall”. Więc tak to się stało. I mimo że nie jest to duża rola, żaden duet –  to bardzo specjalny występ Kinga Diamonda, to musimy jasno zaznaczyć. Ale to jakość nie ilość, kiedy on się pojawia, sprawia wyjątkowy klimat, brzmi tak idealnie. To było dla mnie i Oskara spełnienie marzeń, bo jesteśmy WIELKIMI fanami Kinga Diamonda, I to wielki zaszczyt, że stał się małą częścią historii Hammerfall.

Kiedy pierwszy raz o tym czytałem myślałem właśnie że będzie to coś w rodzaju duetu,

Właśnie kiedy nagrywasz duet, to coś zupełnie innego, musisz zaplanować to wcześniej, kiedy piszesz utwór. Kiedy zapraszaliśmy Kinga Diamonda, cóż to bardzo delikatna sprawa, ponieważ jego głos jest tak unikalny, więc prawdopodobnie znalazłbym się w cieniu Kinga Diamonda, tu jest część gdzie lśni cała jego chwała.

Jeśli rozmawiamy o konkretnych utworach, powiedz mi co znaczy “State of the W.I.L.D.”, a w zasadzie chodzi mi o skrót  “W.I.L.D.”.

To oznacza „Wild” (dzikość) nie więcej, nie mniej. To coś nieodkrytego, to coś ożywczego. To że są kropki pomiędzy literami, to nie oznacza dla mnie konieczności niczego innego. Kiedy Oskar to pisał i zdecydował się zapisać to w ten sposób, jak na przykład w „L.O.V.E. Machnie”.  Interesujesz się przypadkiem hokejem na lodzie?

Nie, niestety nie (śmiech)

Jest taka drużyna w NHL Minessota WILD i mówią że Minnessota to jest „State of WILD”. Więc jest to w pewnym sensie odniesienie do drużyny hokejowej, ale również opowiada inną historię kiedy ktoś pozostawia wszystko co ma i wszystko co zna, by mieć szansę na coś lepszego. Więc jest to powiedzmy o osobie, która opuszcza Szwecję i udaje się w dzicz, nieznane, za lepszym życiem i większymi możliwościami. Więc W.I.L.D. nie ma specjalnego znaczenia – sorry (śmiech).

Dzięki za wytłumaczenie (śmiech).

Bardzo podoba mi się klip, który wypuściliście do utworu tytułowego, kto wpadł na pomysł by nagrać go w takiej scenerii?

Mieliśmy to w planach już 20 lat temu, by użyć Park Rozrywki w Gothenburgu, bo mają coś takiego jak nawiedzony hotel, ale wtedy to nie wypaliło. Ale teraz, rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku że to dobra miejscówka, a reżyser postanowił zadzwonić do Parku Rozrywki o zgodę. Udzielili jej, a szczęśliwie był to tydzień halloween w parku, i wszystkiie scenerie, dekoracje wszystko było na miejscu. Jedyne do czego musieliśmy się zastosować, to że będziemy mogli użyć parku poza godzinami otwarcia, czyli będziemy mogli kręcić w środku nocy, i tak się stało. Ale wszystko co widzisz w klipie, jest gdzieś tam w Parku Rozrywki i myślę że wyszło czadowo naprawdę czadowo. Musieliśmy tylko ustawić bębny w wodzie i to też było super – muszę ci powiedzieć. Mimo że na zewnątrz padało i było może ze 2 stopnie celcjusza. Było warto grać w tej wodzie.

Czy macie w planach jakieś inne klipy?

Tak, jutro wychodzi drugi singiel, „Venerate me”, to nie będzie właściwie pełny klip tylko wizualizacja, ale być może powstawanie klip do trzeciego kawałka i zostanie wypuszczony w okolicach premiery albumu [wywiad był przeprowadzony 19 stycznia – przyp red.].

Przy albumie „Dominion” powróciliście do stylistyki komiksowej jeśli chodzi o wasze okładki. Dlaczego zrezygnowaliście z obrazów Andreasa Marschalla?

Rozpoczęliśmy taką konwencję związaną z komiksami czy grami video już przy „Crimson Thunder” i po przerwie którą mieliśmy i powróciliśmy z „(R)evolution” chcieliśmy powrócić do Andreasa Marschalla i zobaczyć co on zaprezentuje po tak długiej przerwie od Hammerfall, i uważam że dla „(R)evolution” zrobił fantastyczną okładkę. Dlatego zrobiliśmy to samo na „Built at Last” ale mimo że to dobra okładka, nie byłem z niej w 100% zadowolony. I postanowiliśmy wrócić do Sama Didier i zaprezentować Hectora w bardziej nowoczesny sposób bo tak widzimy obecnie Hammerfall. Tak widzimy też Hectora obecnie, w sposób bardziej nowoczesny. Poza tym daje to więcej możliwości, w jaki możemy użyć Hectora. Z drugiej strony jeśli spojrzysz na „Renegade”. reedycję albumu, Andreas Marschall stworzył okładkę i grafiki wewnątrz i zrobił fantastyczną robotę, Mamy więc dwóch świetnych artystów, z których możemy wybierać, ale na tą chwilę, mamy taką wizję by zaprezentować Hectora w sposób w jaki robi to Sam. I cóż, zobaczymy co stanie się w przyszłości.

Widziałem was ostatnio na koncercie w Krakowie i było to w twoje urodziny. Bawiliście się dobrze? Zrobiliście po tym jakieś afterparty?

Powiedziałbym że zrobiliśmy ogromne afterparty, które zaczęło się jeszcze na scenie, byłem tak szczęśliwy i tak wdzięczny że tak wielu fanów, przyniosło podarki, balony, kwiaty, kartki z życzeniami i tak wiele miłych rzeczy, sprawili że moje urodziny były najlepsze jakie tylko mogły być. Mieliśmy wielki tort po koncercie, sporo szampana i imprezowaliśmy – powiedziałbym – przez kilka dni.

Mam nadzieję, że zobaczymy się podczas waszej trasy z Helloween w kwietniu, czy jesteś optymistą jeśli chodzi o tą trasę, była już przekładana dwukrotnie… [kilka dni przed publikacją wywiadu trasę przełożono na wrzesień – przyp. red.]

Czy jestem optymistą? Tak! Realistą? Tak! Sprawa wygląda tak, że każdy kraj w Europie, jest w tym momencie na innym poziomie [obostrzeń], niektórzy się zamykają inni się otwierają. Potrzebujemy aby każdy kraj był na tym samym poziomie, by móc pojechać tę trasę. Ale zapewniam cię że trasa z Helloween się wydarzy, w ten czy inny sposób. Wciąż mam nadzieję, że trasa wydarzy się zgodnie z planem, ale jeśli nie, przyjedziemy do was na pewno, choć być może nie w marcu, kwietniu. Trochę to frustrujące, że możemy tylko siedzieć i zgadywać.

To były moje wszystkie pytania. Dzięki za twój czas.

Dzięki, może będzie okazja pogadać za następne 20 lat (śmiech).

No ja mam nadzieję, że prędzej (śmiech).

Pytał: Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.