OMEGA – 1972 – Elo Omega

Hűtlen barátok
Blues
Egy nehéz év után
Törékeny lendület
Omegautó
Régvárt kedvesem
Emlék
Eltakart világ/Egy perc nyugalom
Varázslatos fehér kő

Rok wydania: 1972
Wydawca: Pepita


60 lat od pierwszego oficjalnego koncertu… Szkoda, że – w przeciwieństwie do The Rolling Stones – legendzie węgierskiego rocka nie dane będzie obchodzić tego pięknego jubileuszu na trasie koncertowej. Śmierć trójki filarów składu (Laszlo Benko i Tamas Mihaly odeszli w odstępie kilku dni w 2020, a charyzmatyczny wokalista Janos Kobor w 2021 roku) pokrzyżowała plany… Fanom zostają płyty, a wśród nich „Elo Omega”, która ukazała się 50 lat temu.

     Niezwykły to album, nie tylko ze względu na muzyczną zawartość. Dla Omegi było to wydawnictwo z gatunku „make or break”. Po wydaniu trzech płyt w ojczyźnie, pierwszej próbie kariery za granicą oraz sukcesie longplaya „10000 Lepes” ze sztandarowym utworem „Dziewczyna o perłowych włosach” w zespole doszło do rozłamu. Nadworna autorka tekstów Anna Adamis, perkusista Jozsef Laux i klawiszowiec Gabor Presser postawili na kontynuowanie kariery w supergrupie Locomotiv GT. Dla Omegi najboleśniejsza była strata Pressera. Na 33 utwory, które znalazły się na pierwszych trzech węgierskich płytach Omegi, aż 27 było jego autorstwa. Nic zatem dziwnego, że macierzysta wytwórnia zespołu początkowo bardziej zaufała nowemu projektowi klawiszowca. Ale Omega szybko pozbierała się po tym ciosie i przegrupowała szeregi. Za instrumentami klawiszowymi zasiadł Laszlo Benko (jeden z założycieli formacji), z  Neotonu (wtedy jeszcze rockowego) pozyskano świetnego perkusistę Ferenca Debreceni, osieroceni przez Pressera muzycy wzięli się za komponowanie nowych utworów (z pomocą autora tekstów Pétera Sülyi).

     Jednak droga do wydania płyty okazała się wyboista. Cenzurze nie spodobał się tekst tytułowego utworu, z kolei przekazem innego kawałka poczuł się urażony jeden z dygnitarzy wytwórni płytowej. Zamiast albumu „200 évvel az utolsó háború után” do sklepów trafił więc zbiór „Elo Omega” (co można przetłumaczyć jako „Omega na żywo” lub odczytać jako manifest „Omega żyje”).

     Winyl ukazał się w nietypowej – aluminiowej – okładce (trzeba mocno uważać na palce przy wyciąganiu krążka). Teoretycznie jest płytą koncertową, ale oklaski i owacje poutykano w nienaturalny sposób i … czasem w dziwnych miejscach. Razić też może lekko bootlegowe brzmienie nagrań. Ale ich artystyczna jakość wynagradza niedoróbki.

     Zestaw otwiera dynamiczny „Hutlen Baratok” („Niewierni przyjaciele”) – komentarz do niedawnego zamieszania ze składem. Największą siłą „Elo Omega” są jednak przepiękne ballady. „Egy nehéz év után” to pierwsze (i nie ostatnie) świadectwo ówczesnej fascynacji muzyków Omegi twórczością Uriah Heep i Deep Purple. Podobnie ma się sprawa z „Elmek” oraz najbardziej znanym utworem z tego albumu – „Varázslatos fehér kő”. Rzeczywiście magiczny finał…

     „Elo Omega” – mimo swoich zakrętów – okazała się dla grupy otwarciem nowego rozdziału w karierze. Kwintet nie tylko utrzymał wysoką pozycję na Węgrzech, ale – dzięki umowie z niemiecką firmą Bellaphon – z powodzeniem ruszył na podbój zachodnich rynków muzycznych.

     Pełna, zgodna z oryginalną koncepcją muzyków, wersja albumu ukazała się w ich ojczyźnie dopiero parę lat po przemianach ustrojowych…

9/10

Robert Dłucik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.