DGM – 2020 – Tragic Separation

DGM - Tragic Separation

1.Flesh and Blood
2.Surrender
3.Fate
4.Hope
5.Tragic Separation
6.Stranded
7.Land of Sorrow
8.Silence
9.Turn Back Time
10.Curtain

Rok wydania: 2020
Wydawca Frontiers
https://www.facebook.com/dgmprog/


Jak zwykle jesień przyniosła nam dobrobyt wydawniczy. Z końcem wakacji, jak grzyby po deszczu kolejne premiery płytowe cieszyć mogły miłośników muzyki. Wśród wielu albumów, na które czekałem zagryzając pazury, wiele spełniło pokładane nadzieje. Pojawiło się oczywiście nieco zachowawczych kontynuatorów stylistycznych, ale i płyt które obracając się z grubsza w spodziewanej stylistyce, mimo wszystko brzmią świeżo i przynoszą sporo witalności. Jedną z takich płyt jest “Tragic Separation” włoskich prog-powerowców z DGM.

Przyznam jednak, że huraoptymizm nie udzielił mi się od pierwszego odsłuchu. Faktem jest że poprzednie dwa albumy postawiły poprzeczkę niezwykle wysoko… a w kwestii stylistycznej, nowy album jest paradoksalnie utrzymany w duchu swoich poprzedników. Zarówno brzmienie jak i konstrukcja utworów, oraz ich melodyka stoją na podobnym poziomie. I mimo że to jeden z tych albumów, w przypadku którego upatruję to jako zaletę, brakuje mi nieco pierwiastka indywidualności. Obawiam się, że za kilka lat może być problem, jeśli ktoś puści mi któryś z tych utworów, aby przyporządkować go do danego albumu. Owszem są to kawałki wyśmienite. Brzmiące kapitalnie, z genialnymi rytmicznymi łamańcami i napakowane solówkami. Od groma tu niezłych melodii i sporo klimatu. Na pierwszy plan wybija się kawałek singlowy, oraz utwór tytułowy. Te dwie melodie pozostały mi w pamięci od pierwszego odsłuchu i dzięki temu nie zdominowały mnie myśli o domniemanej powtarzalności materiału. Być może z biegiem czasu stanie się to też udziałem kolejnych utworów.

Faktem jest że wśród kilku zespołów które wydały tak dobre płyty, jakich się spodziewałem, nowy album DGM jest jednym z tych do których najchętniej wracam. W sumie mogę powiedzieć że bardzo mi się podoba. Ale czy spełnił oczekiwania? Może nie do końca. Ja w dalszym ciągu spodziewam się po nich rzeczy wielkich. Wiem że Simone Mularoni jeszcze nie raz powali mnie na kolana swoją twórczością.

8/10

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *