COOPER, ALICE – 2021 – Detroit Stories

Alice Cooper-Detroit Stories

1. Rock ‘n’ Roll
2. Go Man Go (Album Version)
3. Our Love Will Change The World
4. Social Debris
5. $1000 High Heel Shoes
6. Hail Mary
07. Detroit City 2021 (Album Version)
08. Drunk And In Love
09. Independence Dave
10. I Hate You
11. Wonderful World
12. Sister Anne
13. Hanging On By A Thread (Don’t Give Up)
14. Shut Up And Rock
15. East Side Story

Rok wydania: 2021
Wydawca: earMUSIC
https://alicecooper.com


Sentymentalny zrobił się na stare lata pan Vincent Furnier (niedawno obchodził 73 urodziny)… Na swojej najnowszej płycie (poprzedzonej EP „Breadcrumbs”, część utworów z niej znalazło się także tutaj) postanowił wrócić do czasów młodości, kiedy muzyczna scena w Detroit (rodzinnego miasta artysty) była jedną z wiodących w USA. I trzeba przyznać, że pokazuje ją tutaj w pełnej krasie, nie tylko zresztą rockowej, co dla fanów Alice’a Coopera wychowanych na metalowych hymnach „Poison”, czy „Hey Stoopid” może być sporym szokiem. Bo czy spodziewaliby się oni usłyszeć Króla Horror Rocka w otoczeniu dęciaków i żeńskich chórków w utworze stylizowanym na dawne przeboje wytwórni Tamla Motown? No to niech przygotują się na takie wrażenia w „$1000 High Heel Shoes”. Lekki, chwytliwy „Our Love Will Change The World” – to też granie, z którym Alice nie jest raczej kojarzony.

    Ale Detroit to również surowe, garażowe brzmienia spod znaku MC5, czy The Stooges i takich klimatów mamy na tym albumie pod dostatkiem. Weźmy chociażby „I Hate You”, gdzie w refrenie trudno nie zanucić sobie klasycznego „I Wanna Be Your Dog” lub singlowy „Social Debris”. Jest także porcja bluesa w wolnym, ciężkim „Drunk And In Love” (plus harmonijka ustna w żwawym „Sister Anne”).

    Cooper zebrał ciekawą ekipę muzycznych weteranów sceny z Detroit (wśród nich jest gitarzysta Wayne Kramer – jeden z filarów wspomnianego wcześniej MC5), zaprosił też starego druha Boba Ezrina, który potrafi z muzyków wycisnąć to co w nich najlepsze. „Detroit Stories” to podróż sentymentalna, ale bez nadmiernej ckliwości, lukru i geriatrycznych naleciałości.

    Ciekawa płyta, chociaż nieoczywista w bogatej dyskografii Mistrza Coopera.

8/10

Robert Dłucik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *