ANIMAL TRISTE – 2020 – Animal Triste

animal triste

1. Darkete
2. Shake Shake Shake
3. Dancing In The Dark
4. Wild At Heart
5. Sky Is Something New
6. Amor Bay
7. Vapoline
8. Out Of Luck

Rok wydania: 2020
Wydawca: m/2L Music
Format: Vinyl
https://animaltriste.bandcamp.com/album/animal-triste


Mroczna okładka debiutanckiej płyty francuskiego zespołu Animal Triste, skrywa muzykę momentami mocno zakotwiczoną w post punkowych, depresyjnych brzmieniach lat osiemdziesiątych. Oba elementy są w  pewnym stopniu emocjonalnym rozwinięciem nazwy grupy, która wydaje się być wyjęta z mądrości Arystotelesa: „ omne animal triste post coitum”  (każde stworzenie jest smutne po obcowaniu). Stąd być może to przygnębienie wydobywające się z piosenek.  Całość jest jednak łatwo przyswajalna ze względu na popowy szlif jakie nadali swoim utworom. Dlatego ich propozycja w pewnym sensie wymyka się  jednoznacznemu zaszeregowaniu. Jest na swój sposób unikalna.

Piosenka „Darkette” wprowadza swoimi ponurymi taktami w świat muzyki Animal Triste. Jest świetną rozbiegówką przed „Shake Shake Shake”, która dramaturgią i ekspresyjnym wykonaniem śmiało może konkurować z najlepszymi utworami  tego typu od cold wave do new romantic. Ale  jednocześnie trudno wskazać,  wśród wielu cudownych wykonawców uprawiających wymienione style, ewidentne podobieństwo. Znaleźli własne miejsce, wydawałoby się,  w  kompletnie już obsadzonym rewirze.

Po wysłuchaniu dwóch piosenek z początku płyty, wykonanie „Dancing In The Dark” z repertuaru Bruce’a Springsteena nie zaskakuje. Po prostu kultowy numer Bossa został zagrany na warunkach Animal Triste.  I zrobili to wyśmienicie. W swoim stylu wyeksponowali dramatyczne akcenty w przepięknym utworze,  tym samym jakby zyskał nowe życie.

Do tych najlepszych fragmentów longplaya dokładam jeszcze „Sky Is Something New”, czyli kolejnego wyróżniającego się „wrażliwca”. Stanowi doskonały przykład jak sprawnie zespół potrafi stopniować emocje.  Posiadają umiejętność, która już dziś gwarantuje im sympatię uczuciowych fanów muzyki i wielką nadzieję, że w przyszłości rozwiną jeszcze skrzydła.

Inne utwory jak „Wild At Heart” czy „Amor Bay” mogą się z kolei kojarzyć z ambitnym popem spod znaku U2. Ciągłość jest jak najbardziej zachowana, bo i Irlandczycy wyrastają przecież z tego samego pnia.

Finał należy do „trudnego” „Out Of Luck” jakby chcieli zasygnalizować, że artystycznie mierzą jeszcze wyżej. I powiem Państwu szczerze, już z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

8,7/10

Witold Żogała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *